W inauguracyjnym meczu 6 kolejki Stal Mielec wygrała 2:0 z Radomiakiem Radom.
Stal Mielec miała powody do radości.
Obaj trenerzy dokonali po jednej zmianie w wyjściowych jedenastkach. Kamil Kiereś zdecydował się na roszadę w defensywie: Bert Esselink zastąpił Kamila Pajnowskiego. Z kolei Constantin Galca postawił na Ediego Semedo kosztem Luisa Machado.
W 7 minucie Łukasz Gerstenstein dośrodkował z prawej flanki w kierunku Ilji Szkurina. Białorusin sięgnął piłki, ale nie zdołał jej skierować tam gdzie chciał. Przez kwadrans z niewielkim okładem mielczanie prezentowali się lepiej. Dopiero w 17 minucie Radomiak odpowiedział. Najpierw Rafał Wolski zdecydował się na strzał zza pola karnego. Piłka odbita od Esselinka minęła światło bramki. Po chwili Wolski centrował z rzutu rożnego, a Lisandro Semedo nieskutecznie przedłużał głową.
W 22 minucie to jednak Stal objęła prowadzenie. Esselink dołożył głowę do znakomitej centry Krystiana Getingera z rzutu wolnego. Radomiak prezentował się przeciętnie i nie był w stanie zdobyć bramki wyrównującej. Stal za to cofnęła się i nastawiła na kontry. W ostatniej akcji pierwszej połowy kapitalną indywidualną akcję przeprowadził Gerstenstein i strzał zza pol karnego pokonał Alberta Posiadałę. Do przerwy było 2:0 dla gospodarzy.
Do drugiej połowy obie drużyny przystąpiły w niezmienionych składach. W 56 minucie Radomiak powinien zdobyć bramkę kontaktową. Po przedłużeniu Wolskiego Dawid Abramowicz ostemplował słupek. Po chwili Mateusz Kochalski musiał się wykazać po strzale Luizao z 18 metrów. To był pierwszy celny strzał Zielonych w tym meczu.
W 71 minucie było groźnie po rzucie rożnym Radomiaka, jednak Piotr Wlazło, stojąc tuż przed linią bramkową, skutecznie zaasekurował Kochalskiego. Siedem minut później znowu było gorąco w polu bramkowym Stali. Kochalski został poturbowany, w sukurs przyszła mu poprzeczka, ale udało się uniknąć utraty bramki. Radomiak szukał do końca powrotu do gry, jednak wraz z szybko uciekającymi minutami tracił nadzieje. Stal wygrała 2:0. W pełni zasłużenie.