Bruno Fernandes świetnie odnalazł się po przeprowadzce z Lizbony do Manchesteru. Niewykluczone jednak, iż nie wszystko przebiegło zgodnie z umową.
Bruno Fernandes stał się nowym liderem Manchesteru United. (fot. Reuters)
Chodzi konkretnie o zapis w kontrakcie Portugalczyka ze Sportingiem, na podstawie którego Sampdorii należała się część kwoty, za którą Czerwone Diabły sprowadziły pomocnika. Konkretnie 10%. Przy odstępnym w wysokości 47 milionów funtów daje to niezły zastrzyk gotówki.
25-latek bronił barw klubu z Genui w sezonie 2016/17. Półwyspu Apenińskiego zawojować nie zdołał, lecz włodarze ze Stadio Luigi Ferraris zabezpieczyli się na wypadek gwałtownego wzrostu formy Fernandesa. Czy teraz im się to opłaci?
– Możemy potwierdzić, że 3 kwietnia 2020 roku Sampdoria wniosła swoje roszczenie w stosunku do Sportingu do FIFA. Sprawa jest obecnie rozpatrywana, lecz na razie nie jesteśmy w stanie udzielić więcej informacji – stwierdził przedstawiciel światowej organizacji.
Bruno potwierdzał swój potencjał od samego początku pobytu na Old Trafford. W dziewięciu występach zdobył trzy bramki i zanotował cztery asysty. Wyrósł na lidera drużyny i gwiazdę ligi. Został piłkarzem lutego zarówno w klubie, jak i w całej Premier League.
Ewentualna wina za niedopatrzenie będzie leżeć po stronie Sportingu. Manchester United dopiął wszelkich formalności.
Butt krytykuje plany transferowe MU. „Dziwne i ryzykowne”
Angielskie media donoszą, że Manchester United jest gotów wyłożyć 50 mln funtów na pomocnika Chelsea FC, Andreya Santosa. Planów transferowych Czerwonych Diabłów nie może zrozumieć ich były gracz, Nicky Butt.
Tottenham szykuje kolejny transfer. W grze wymiana z Juventusem
Tottenham pozostaje jednym z najaktywniejszych klubów podczas letniego okna transferowego. Według włoskich mediów londyńczycy pracują nad kolejnym ruchem, który może zakończyć się wymianą bramkarzy z Juventusem.