Niemieckie media nie zostawiły suchej nitki na piłkarzach Bayernu Monachium. Bawarczycy przegrali w środę z Rostowem (2:3) i stracili szansę na zajęcie pierwszego miejsca w swojej grupie Champions League.
Piłkarze Bayernu nie rozpieszczają ostatnio swoich kibiców (foto: Ł.Skwiot)
Podopieczni Carlo Ancelottiego rozegrali w Rosji bardzo słabe zawody i przegrywając (2:3) zaprzepaścili szansę na dogonienie Atletico. Wiadomo już, że Bayern zajmie w swojej grupie drugą lokatę, a to oznacza, że w 1/8 finału będzie mógł trafić na teoretycznie silniejszego rywala.
Kiepska gra i pierwsza porażka z rosyjskim zespołem w czternastym kolejnym podejściu sprawiła, że w Monachium zaczęło się robić nerwowo, a lokalnym mediom dały okazje do mocnej krytyki drużyny.
„Kicker” uważa, że porażka Bawarczyków w Rosji była bardzo zaskakująca i chociaż mecz toczył się e bardzo niskiej temperaturze, to nie może to być dla nich żadnym usprawiedliwieniem. Dziennikarze bardzo mocny akcent kładą na pierwszą porażkę Bayernu z rosyjskim rywalem w czternastym kolejnym meczu.
Zdecydowanie ostrzej brzmi tytuł w serwisie „Sport1.de” – „Bayern zhańbiony w Rostowie”. Tu możemy m.in. przeczytać, że drużyna Ancelottiego definitywnie pożegnała się z szansami na pierwsze miejsce w grupie i awansuje do 1/8 z drugiej lokaty, co może sprawić, że trafi w fazie pucharowej na trudnego przeciwnika.
Litości dla mistrzów Niemiec nie miał również „Bild”, który uważa, że taki zespół jak Bayern może przegrać z tak mocnym przeciwnikiem jak Borussia Dortmund (0:1 w ostatniej kolejce Bundesligi – red.), ale nie może sobie pozwolić na klęskę z ekipą pokroju Rostowa. Dziennikarze gazety uznali porażkę w Rosji za sporą sensację i przykrą niespodziankę.
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.