Dla Bayernu Monachium i Roberta Lewandowskiego to był zwykły dzień w pracy. Mistrzowie Niemiec zasłużenie pokonali aż 4:0 TSG Hoffenheim, a jednego z goli strzelił kapitan reprezentacji Polski.
Od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego Bayern – poza kilkoma nielicznymi wyjątkami – w pełni kontrolował przebieg boiskowych wydarzeń. Mistrzowie Niemiec dominowali w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła, co potwierdzili w postaci aż czterobramkowego zwycięstwa.
Strzelanie rozpoczął już w 9. minucie Serge Gnabry, lecz jego gol został anulowany po interwencji systemu VAR. Nieuznane trafienie powetował sobie zaledwie siedem minut później, kiedy to z bliskiej odległości skutecznie wykończył zespołową akcję.
Prowadzenie w 30. minucie podwyższył nie kto inny jak Roberta Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji Polski wpisał się na listę strzelców mocnym i dokładnym uderzeniem z dystansu z okolic dwudziestego metra. Strzegący dostępu do bramki Hoffenheim Olvier Baumann w reakcji na uderzenie „Lewego” nawet nie drgnął.
Tym samym „RL9” stał się samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców Bundesligi. Polak ma 10 goli na koncie, a drepczący mu po piętach Erling Haaland z Borussi Dortmund zanotował o jedno trafienie mniej, nie powiększając swojego dorobku w jednocześnie rozgrywanym spotkaniu przeciwko Arminii Bielefeld.
Ostateczny rezultat podopieczni Juliana Nagelsmanna ustalili dopiero na kilka minut przed końcem meczu za sprawą piorunującej końcówki. Najpierw na listę strzelców wpisał się Eric Maxim Choupo-Moting, a następnie Kingsley Coman.
Bayern po 9. kolejkach niemieckiej ekstraklasy jest liderem z 22 punktami na koncie. Druga w tabeli Borussia skompletowała tylko jedno oczko mniej. Wszystko wskazuje na to, że rywalizacja o tytuł mistrzowski (a zarazem o koronę króla strzelców) będzie miała zacięty charakter do samego finiszu rozgrywek.