Wszystko wskazuje na to, że Odion Ighalo wraz z końcem maja pożegna się z Manchesterem United. Jak donoszą angielskie media, klub nie porozumiał się z Shanghai Shenhua w sprawie przedłużenia wypożyczenia napastnika.
Napastnik pożegna się niedługo z Manchesterem United (fot. Reuters)
Przypomnijmy, że doświadczony snajper dołączył do ekipy Czerwonych Diabłów pod koniec stycznia, właśnie na wypożyczenie z Chin. Klub znajdował się wtedy w awaryjnej sytuacji, ponieważ poważnej kontuzji nabawił się Marcus Rashford i istniała obawa, że Anglik będzie pauzował do końca sezonu.
Ighalo, który miał już spore doświadczenie z występów w Premier League, praktycznie z marszu wkomponował się w zespół i zdążył rozegrać dla Manchesteru osiem meczów. W tym czasie zdobył cztery gole i zapisał na swoim koncie jedną asystę.
Wszystko wskazuje na to, że liczby Nigeryjczyka byłyby jeszcze lepsze, gdyby nie pandemia koronawirusa, która doprowadziła do przerwania rozgrywek piłkarskich. W Anglii do tej pory nie wiedzą, kiedy futbol zostanie „odmrożony”, a tymczasem czas Ighalo na Old Trafford nieubłaganie zbliża się do końca.
„Daily Mail” donosi, że Manchester United chciał porozumieć się z Shanghai Shenhua w sprawie prolongowania wypożyczenia piłkarza, jednak wspólnego stanowiska nie udało się wypracować. To z kolei oznacza, że wraz z końcem maja Ighalo będzie musiał pożegnać się z kolegami i wrócić do Chin.
Ole Gunnar Solskjaer może jednak spać spokojnie, ponieważ jego podstawowy napastnik – wspomniany Rashford, wykorzystał przerwę w sezonie i wrócił do pełni zdrowia po urazie. Wszystko wskazuje, że będzie on gotowy na pierwsze mecze finalnej części sezonu.
Świetna asysta Matty’ego Casha! Aston Villa nie wykorzystała szansy [WIDEO]
Matty Cash asystował przy golu Emiliano Buendii w meczu Aston Villa – Tottenham. Finalnie klub Polaka przegrał jednak 1:2 i stracił okazję na wyprzedzenie Liverpoolu w tabeli Premier League.
Co za start Manchesteru United! Liverpool przegrywa już 0:2 [WIDEO]
Matheus Cunha otwiera wynik meczu Manchesteru United z Liverpoolem. Brazylijczyk trafia na 1:0 już w 7. minucie, a kilka minut później na 2:0 podwyższył Benjamin Sesko.