Przejdź do treści
Na polu minowym

Ligi w Europie Premier League

Na polu minowym

Im dłużej nie oglądamy piłkarzy na boisku, tym więcej dowiadujemy się o mechanizmach, które stanowią o futbolu. Na Wyspach zamiast dążyć do rozwiązań antykryzysowych oglądamy walkę różnych części środowisk, z których każda popełniła przynajmniej jeden kardynalny błąd.

Selekcjoner Anglii, Gareth Southgate zrezygnował z miliona funtów ze swojej wypłaty.

Piłkarze mieli dość. Byli ograniczeni limitami płac, rozczarowani tym, że kluby traktują ich jak marionetki, a oni nie mają jak się bronić. Nie byli w żaden sposób zabezpieczeni, ich swobody były mocno ograniczone i, mówiąc wprost, nie mieli prawa głosu. Z tej historii założenia Unii Piłkarzy w grudniu 1907 roku w Manchesterze można nawet dziś wiele wyciągnąć. Wówczas to zdobywcy Pucharu Anglii, piłkarze United zdecydowali się na taki ruch. Charlie Roberts i Billy Meredith zostali wsparci przez bramkarza Herberta Broomfielda, a prezes klubu John Henry Davies został nawet wiceprezesem nowego stowarzyszenia. Piłkarze w całym kraju zaczęli wierzyć, że mogą o siebie powalczyć. Reading zaciągnęli do sądu, a George Parsons z Fulham został poparty petycją, gdy wygnano go z futbolowej rodziny, bo zażądał ponad dziesięć funtów za podpis pod kontraktem. 

Gdy po dwóch latach angielska federacja w rewanżu przestała uznawać UP, to piłkarzom zagrożono wyrzuceniem ze struktur za samą przynależność. Zawodnicy United protestowali dalej: oburzeni decyzjami zarządu swojego klubu dążyli do konfrontacji, lecz w biurach nikogo nie zastali. Napastnik Sandy Turnbull stwierdził, że dadzą nauczkę władzom zabierając i sprzedając pod stadionem cenne pamiątki, co też grupa zawodników zrobiła. W 1909 roku większość zawodników Manchesteru United trenowała więc w parku, a gdy pojawił się reporter opisać ich życie, do zdjęcia ustawili się z napisem „Wyrzutki FC”, bo tak sami siebie nazywali.

Dziś dyrektor wykonawczy PFA (Stowarzyszenie Profesjonalnych Piłkarzy) Gordon Taylor jest najlepiej opłacanym przewodniczącym związku reprezentującego pracowników danej branży na świecie. Ten 75-letni były piłkarz Boltonu, Birmingham City i Blackburn dostaje rocznie dwa miliony funtów. „On stanowi prawo” – tak określa go prasa angielska. „Uliczny wojownik” – mówią o nim najbliżsi współpracownicy. Szarpie się z władzami klubów oraz federacji o każdy szczegół, czasem wbrew logice oraz temu, jak PFA może przez to wypaść w mediach. Teraz mamy na to doskonały przykład.

Warto przypomnieć, że w latach 20., gdy powojenny kryzys uderzył w Wielką Brytanię, do Unii należało już ponad tysiąc członków. Przeżywające problemy kluby chciały wymóc na federacji, by ta odgórnie obniżyła pensje zawodników. Znów wymagało to prawnej reakcji Unii Piłkarzy, która swoimi działaniami doprowadziła do tego, że jakiekolwiek odgórne obniżki płac zostały zakazane. Jak widać, w świecie piłki nie dzieje się nic nowego.

Kryzys uderzy we wszystkich i jak argumentują piłkarze w Premier League, akurat te kluby powinno być stać na wypełnianie zobowiązań wobec nich oraz pozostałych pracowników. Taka jest logika PFA, którą reprezentuje wspomniany Taylor. On sam nie zgodził się na obcięcie swojej pensji w trudnych czasach. Na razie o buncie w szeregach stowarzyszenia nie ma mowy, bo piłkarze wiedzą, ile mu zawdzięczają. Gdy negocjowano pierwszą umowę telewizyjną przy tworzeniu Premier League, to wyrwał 8 milionów dla PFA – głównie za dobrą wolę we współpracy z nadawcami. Ilekroć szykowano podpisanie nowego kontraktu, on zawsze wracał z nowymi żądaniami. Dzięki temu teraz piłkarze dostają niemal 30 milionów funtów na funkcjonowanie własnego stowarzyszenia, które zatrudnia 60 osób.

– Nie można uszyć jednego garnituru, który pasowałby na każdego. W klubach są różnice w przychodach i wydatkach. Piłkarze twierdzą, że w każdym klubie trzeba wypracować osobne porozumienie – mówił Taylor „Guardianowi” po załamaniu się pierwszych rozmów. – Niech wszędzie tworzą się okrągłe stoły, bez ukrywania faktów i zapewniam was, że piłkarze podejdą zdroworozsądkowo do kwestii utrzymania ich klubów oraz własnych etatów.

To musiała być jedna z ciekawszych wideokonferencji w świecie futbolu ostatnich tygodni. Przed swoimi laptopami lub tabletami usiedli Jose Mourinho, Pep Guardiola i Ole Gunnar Solskjaer wraz z Edem Woodwardem. Pojawili się również Kevin De Bruyne, Jordan Henderson i Hugo Lloris oraz jeszcze kilku kapitanów klubów Premier League, którzy chętnie zabierali głos o tym, ile w efekcie pandemii może stracić tamtejszy futbol.

Było to już po oświadczeniu, które wstrząsnęło sceną piłkarską w Anglii. PFA pokazało swoją siłę w reakcji na oświadczenie Premier League, które wyznaczyło trzy cele sobie i klubom w ramach redukowania efektów kryzysu: przeznaczenie 20 milionów funtów na cele charytatywne, przesunięcie 125 milionów na kluby z niższych lig, oraz obniżenie płac zawodników o 30% na okres dwunastu miesięcy. 

– Zsumowana wartość podatków płaconych przez piłkarzy z pełnych kontraktów jest znacznym wsparciem dla służb, które są tak potrzebne w tym trudnym okresie – czytamy w oświadczeniu PFA. Było ono również reakcją na zarzut sekretarza zdrowia w rządzie, Matta Hancocka, który wprost skierował swoje oburzenie na piłkarzy odmawiających rezygnacji ze swoich uposażeń. – Proponowana obniżka 30% pensji w okresie roku równa się 500 milionów funtów, czyli stracie 200 milionów w podatkach. Co taka strata ich wpływów może oznaczać dla służby zdrowia? Czy Premier League to rozważała, czy Hancock brał to pod uwagę żądając obcięcia pensji piłkarzy? – pytała PFA.

Piłkarze znów przystępują z pozycji siły do negocjacji. Kluby nie chcą narażać się na konflikty, a stowarzyszenie zawodników jest na Wyspach najmocniejsze, bo może pozwolić sobie na świetnych prawników i ich opinie, walcząc lub przedłużając walkę w nieskończoność. Dlatego na razie słyszymy, że obniżanie dotyczy szeregowych pracowników lub w najlepszym przypadku trenerów. Z miliona funtów zrezygnował Gareth Southgate, ale też Graham Potter.

Najmocniejszą opinię w tym okresie wygłosił jednak Wayne Rooney w „Sunday Times”. – Gdyby Derby County potrzebowało ucięcia mojej pensji, żeby mogło przetrwać, zrozumiałbym to i starał się pomóc jak tylko mogę. Gdyby rząd poprosił mnie o pomoc, by wesprzeć pielęgniarki lub kupić respiratory, z dumą bym to zrobił, wiedząc, gdzie i na co dokładnie idą moje pieniądze – tłumaczył 34-latek, ale to był tylko wstęp. – Jednak nie jestem zwykłym piłkarzem. Miałem długą karierę, dobrze zarobiłem. Jestem w stanie z czegoś zrezygnować. Jednak nie każdy zawodnik ma taką pozycję. Tymczasem cała nasza profesja została wystawiona pod ostrzał żądaniem obniżki pensji o 30%. Dlaczego to nagle piłkarze stali się kozłami ofiarnymi kryzysu? Przebieg wydarzeń w ostatnim tygodniu był skandaliczny. Sekretarz zdrowia, Matt Hancock miał przedstawić codzienny raport o koronawirusie, a mówił o piłkarzach Premier League i obniżkach ich pensji. Miał przekazać najważniejsze informacje z walki z kryzysem, pewnie największym w naszym życiu. Dlaczego w ogóle myślał o naszych pieniądzach? Chciał odwrócić uwagę narodu od tego, jak jego rząd radzi sobie z pandemią? – pytał były kapitan reprezentacji Anglii.

– Następnie Premier League ogłosiła, że piłkarze powinni zaakceptować obniżenie pensji o 30%. Pomimo tego, że właściciele i zarząd ligi już byli mocno zaangażowani w dyskusje z zawodnikami o tym, jaki powinien być ich wkład. Wydało mi się to dziwne, ponieważ każda inna decyzja w trakcie tego procesu była utrzymana w tajemnicy, lecz to akurat ujawniono. Po co? Zupełnie jakby komuś zależało, by zrzucić winę na piłkarzy, zepchnąć ich do narożnika, by ze swoich pieniędzy wyrównali straty klubów – tłumaczył.

To oczywiście nie brzmi jak oświadczenie, które Rooney przygotował sam i nie chodzi o to, że jest ono zbyt dobrze napisane lub jaka opinia krąży o nim. Tym bardziej jednak domyślając się, że dostał wsparcie nie tylko swojego agenta, ale też Gordona Taylora i jego prawników można uznać, że jest to głos całego środowiska. Piłkarze są nie tylko świadomi swoich praw, ale również tego ile oddają w podatkach – niezależnie od wszystkich sposobów na rozrzucenie wpływów. Warto wspomnieć, że rok temu informowano o działaniach brytyjskiego urzędu podatkowego, który wziął pod lupę 173 piłkarzy, 40 klubów i 38 agentów. Wówczas zyski do budżetu królestwa z samej Premier League na podstawie podatków wyliczono na ponad 350 milionów funtów. Uznano wtedy, że należy sprawdzić, jakie kwoty krążą w wypłatach z umów za korzystanie z wizerunku piłkarzy, co było częstym manewrem w zejściu z 45-procentowego podatku od umowy pracowniczej do ledwie 19-procentowego podatku dochodowego.

Omawiana kilka tygodni temu na łamach „Piłki Nożnej” możliwa, lecz konieczna solidarność w świecie futbolu nie przetrwała nie tyle próby czasu, ile pierwszej walki o pieniądze. Nie chodzi o fakt wspierania walki z pandemią i kryzysem – Jordan Henderson w Anglii ma być liderem funduszu stworzonego przez piłkarzy na rzecz służby zdrowia i można spodziewać się milionowych kwot przeznaczonych na potrzeby szpitali oraz lekarzy – lecz tego, co nastąpi w kolejnych tygodniach i do czego będzie można wrócić. Obecne dyskusje wywołują jeszcze większą nieufność wewnątrz środowiska, a tarcia mogą wywołać szkody o znacznie poważniejszych skutkach, nawet jeśli miałoby dojść do wątpliwego na dziś porozumienia. Napięcia na ostatniej wideokonferencji wszystkich zaangażowanych stron miały podkreślać zgryźliwe komentarze Gordona o tym, że Premier League daje tylko 20 milionów funtów na służbę zdrowia, oraz przypomnienie przez niego kilku przykładów klubów z niższych lig, które od najbogatszych żadnego wsparcia nie otrzymały.

Zamiast więc strzelać do jednej bramki, w Anglii w okresie bez futbolu dominuje sztuka trafiania do tej własnej. Reputacji piłkarzy nie pomógł Kyle Walker, który jednego dnia wzywał swoich fanów do trzymania się zasad kwarantanny, by następnego zaprosić do siebie dwie panie do towarzystwa. Angielska federacja podjęła odgórnie decyzję o zakończeniu sezonu lig amatorskich, co spotkało się z negatywną reakcją zaangażowanych drużyn, prowadząc do petycji podpisanych przez kluby z całego kraju i pogorszenia ich sytuacji finansowej. Premier League zamiast wszystkie części środowiska łączyć i zapraszać do jednego stołu, skłóca wydanymi oświadczeniami, które, co pokazała choćby reakcja PFA, nie ma żadnego wpływu na faktyczne działania lub sytuację. Kluby należące do najbogatszych na świecie nakazują swoim pracownikom zwrócenie się do programu rządowego, co często przynosi skutek odwrotny do zamierzonego.

Doskonałym przykładem na to ostatnie jest Liverpool, którego atmosferę wewnątrz chwalono wielokrotnie, jak również kultywowanie tradycji, często wbrew faktycznym działaniom. Pod koniec lutego klub ogłosił rekordowe wyniki finansowe: obroty wzrosły do ponad pół miliarda funtów, przychody z transmisji osiągnęły 260 milionów, a komercyjne urosły o 34 miliony. Jednocześnie Liverpool chwalił się, że w okresie rozliczeniowym (sezon 2018-19) wydał rekordowe 223 miliony na piłkarzy. Miesiąc później w tym samym miejscu Peter Moore, dyrektor wykonawczy klubu, musiał przepraszać za wcześniejsze oświadczenie o konieczności dołączenia pracowników Liverpoolu do rządowego programu antykryzysowego. Jednocześnie uznawany za przesiąknięty korporacyjnością Manchester United ogłosił, że osoby zatrudnione na stałe lub tylko współpracujące przy dniach meczowych dostaną pełne wypłaty nawet za spotkania, które się nie odbyły.

W swoim oświadczeniu Moore jednak dzieli się jedną słuszną uwagą: obok przeprosin tłumaczy, że pierwotna decyzja Liverpoolu była poparta długimi analizami sytuacji. Sytuacji, która jest nowa, niemal codziennie zaskakująca i co tydzień wymagająca nowych rozwiązań, kombinacji. Wobec takiego kryzysu mało kto patrzy czy też ma czas, by zwracać uwagę na niektóre konsekwencje swoich czynów, możliwy ich odbiór lub zachowanie innych. Na razie ten nieznany świat, także dla futbolu, zdaje się być polem minowym.

Michał ZACHODNY

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 17/2026

Nr 17/2026

Ligi w Europie Premier League

Świetna asysta Matty’ego Casha! Aston Villa nie wykorzystała szansy [WIDEO]

Matty Cash asystował przy golu Emiliano Buendii w meczu Aston Villa – Tottenham. Finalnie klub Polaka przegrał jednak 1:2 i stracił okazję na wyprzedzenie Liverpoolu w tabeli Premier League.

Świetna asysta Matty’ego Casha! Aston Villa nie wykorzystała szansy [WIDEO]
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Co za precyzja! Bramka Mainoo zadecydowała o losach Bitwy o Anglię [WIDEO]

Manchester United pokonał na Old Trafford Liverpool 3:2, a decydującą bramkę tego spotkania zdobył Kobbie Mainoo. Zobacz nagranie z tego trafienia!

Kobbie Mainoo of Manchester United scores to make it 3-2 during the Premier League match Manchester United vs Liverpool at Old Trafford, Manchester, United Kingdom on 03 May 2026

(Photo by Mark Cosgrove/News Images) in Manchester, United Kingdom on 5/3/2026. (Photo by Mark Cosgrove/News Images/Sipa USA)
2026.05.03 Manchester
pilka nozna liga angielska
Manchester United - Liverpool FC
Foto News Images/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Szał w Bitwie o Anglię! To koniec Arne Slota?

Co to było za spotkanie! Liverpool finalnie przegrał 2:3 z Manchesterem United przed publicznością na Old Trafford.

(251102) -- LIVERPOOL, Nov. 2, 2025 (Xinhua) -- Liverpool's head coach Arne Slot reacts before the English Premier League match between Liverpool FC and Aston Villa FC in Liverpool, Britain, on Nov. 1, 2025. (Xinhua) FOR EDITORIAL USE ONLY. NOT FOR SALE FOR MARKETING OR ADVERTISING CAMPAIGNS. NO USE WITH UNAUTHORIZED AUDIO, VIDEO, DATA, FIXTURE LISTS, CLUB/LEAGUE LOGOS OR "LIVE" SERVICES. ONLINE IN-MATCH USE LIMITED TO 45 IMAGES, NO VIDEO EMULATION. NO USE IN BETTING, GAMES OR SINGLE CLUB/LEAGUE/PLAYER PUBLICATIONS.

2025.11.01 Liverpool
pilka nozna liga wloska
FC Liverpool - Aston Villa
Foto (Xinhua)/Xinhua/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Wielki comeback Liverpoolu! Fatalny błąd Manchesteru United [WIDEO]

Z 0:2 na 2:2. Najpierw Dominik Szoboszlai, a chwilę później Cody Gakpo po błędzie defensywy Czerwonych Diabłów i mamy remis na Old Trafford.

DOMINIK SZOBOSZLAI, Liverpool, Champions League, 2025-26, Inter vs Liverpool 0-1, 09-12-2025, Azione, Action, Single shot, Close up, Gesti, Esultanza, Celebration, Jubel CHAMPIONS LEAGUE 2025-26 INTER-LIVERPOOL 0-1
2025.12.09 Mediolan
pilka nozna , liga mistrzow
Inter Mediolan - FC Liverpool
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Co za start Manchesteru United! Liverpool przegrywa już 0:2 [WIDEO]

Matheus Cunha otwiera wynik meczu Manchesteru United z Liverpoolem. Brazylijczyk trafia na 1:0 już w 7. minucie, a kilka minut później na 2:0 podwyższył Benjamin Sesko.

Manchester United, ManU v Bournemouth Premier League 15/12/2025. Matheus Cunha 10 of Manchester United celebrates scoring to make it 4-3 with Bryan Mbeumo 19 of Manchester United during the Premier League match between Manchester United and Bournemouth at Old Trafford, Manchester, England on 15 December 2025. Manchester Old Trafford Greater Manchester England Editorial use only DataCo restrictions apply See www.football-dataco.com , Copyright: xConorxMolloyx PSI-23424-0102
2025.12.15 Manchester
pilka nozna , liga angielska
Manchester United - AFC Bournemouth
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej