Anglia zaczęła mundial z wysokiego C i zdemolowała Iran. W każdej z połów zdobyła po trzy bramki. Sama straciła tylko lub aż dwie.
Anglicy nie dali szans Irańczykom. (fot. Forum)
Po Synach Albionu absolutnie nie widać, że przystąpili do turnieju w fatalnej formie. Że nie wygrali żadnego z poprzednich sześciu meczów. Że od blisko roku nie odnieśli zwycięstwa w starciu o stawkę. Że z hukiem spadli z najwyższej dywizji Ligi Narodów.
Dziś zagrali jak z nut, choć trzeba przyznać, że rywal nie postawił im trudnych warunków. Od początku nastawił się na bronienie dostępu do własnej bramki, ale robił to nieudolnie. Można zastanawiać się, jaki wpływ miała na to konieczność przeprowadzenia szybkiej zmiany bramkarza (w 20. minucie), ale przy takiej postawie defensorów nawet heroiczny występ podstawowego golkipera zdałby się na nic.
Anglicy od startu stwarzali zagrożenie po stałych fragmentach gry, udowodnili, że to nadal ich mocna broń. Z tej perspektywy może zaskakiwać, iż pięć z sześciu goli strzelili po akcjach z gry. Robili to kolejno: Jude Bellingham, Raheem Sterling, Bukayo Saka, Marcus Rashford oraz Jack Grealish. Tylko Saka pierwsze ze swoich trafień zanotował po rzucie rożnym i zgraniu Harry’ego Maguire’a.
Jeśli Gareth Southgate może być na coś zły, to na stratę dwóch goli. W trakcie Euro 2020 jego podopieczni notowali czyste konto za czystym kontem. Dziś dali się zaskoczyć dwa razy. Do ich siatki dwukrotnie trafił Mehdi Taremi, raz z rzutu karnego.
Anglia zaczęła jednak mundial bardzo dobrze. Choć nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków na temat jej formy po potyczce z tak nastawionym i dysponowanym rywalem.
Carlo Ancelotti z nowym kontraktem. Znak zaufania federacji
Włoski szkoleniowiec nie przeszedł jeszcze pierwszego poważnego testu w roli selekcjonera Canarinhos. Mimo to federacja postanowiła podpisać z nim długoterminowy kontrakt.