Kiedy wydawało się, iż Monaco wstaje z kolan, po dwóch ligowych zwycięstwach ekipa prowadzona przez Leonardo Jardima uległa Montpellier. Trudno było więc upatrywać w niej faworyta w starciu z Rennes.
Kamil Glik zaliczył pełne dziewięćdziesiąt minut w starciu z Rennes. (fot. Reuters)
Nie żeby drużyna z Roazhon Park była w szczególnie dobrej formie – w ostatnich siedmiu meczach zanotowała przecież cztery remisy i poniosła trzy porażki – lecz dwunaste miejsce w tabeli do czegoś zobowiązuje. W spotkanie lepiej weszli jednak gospodarze.
Już w 3 minucie wynik meczu otworzył Wissam Ben Yedder, który pewnie wykończył dokładne zagranie Islama Slimaniego. Od momentu przeprowadzki z Hiszpanii do ojczyzny Francuz spisuje się wprost fenomenalnie – w dotychczasowych ośmiu występach zdobył siedem bramek, dzięki czemu jest jednym z trzech najlepszych strzelców Ligue 1.
5/5 – Wissam Ben Yedder ???????? has found the net in 5 consecutive leagues games (Ligue 1 + Liga) for the first time of his career. Unstoppable. pic.twitter.com/6JATU9RM9S
Na odpowiedź gości nie trzeba było jednak długo czekać. W 12 minucie bramkarza Monaco pokonał Faitout Maouassa, który przeprowadził widowiskową akcję indywidualną. Drugi gol dla Rennes nie był równie spektakularny, lecz trzeba oddać Hunou’emu, że doskonale odnalazł się w polu bramkowym Lecomte’a.
W 56 minucie do wyrównania doprowadził Slimani. Algierczyk otrzymał otwierające podanie od Fabregasa, minął golkipera i wpakował futbolówkę do pustej bramki. Odkąd Opta gromadzi dane dotyczące ligi francuskiej, żaden zawodnik nie miał większego udziału w akcjach bramkowych swojej drużyny w trakcie premierowych siedmiu meczów w Ligue 1 od byłego napastnika Sportingu.
Rezultat spotkania ustalił Ben Yedder, który w doliczonym czasie gry oddał silny strzał z obrębu pola karnego.
Dzięki trzeciemu zwycięstwu w sezonie Monaco awansowało na czternaste miejsce w tabeli. Pełne dziewięćdziesiąt minut zaliczył Kamil Glik, który obejrzał żółtą kartkę.
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.