Chodzi generalnie o to, żeby wreszcie, po raz
pierwszy od 1986 roku, wyjść w wielkim turnieju z grupy. Tak jak i wtedy, tak
teraz awans uzyskają także cztery najlepsze z sześciu zespołów, które zajmą
trzecie miejsca. W Meksyku zasady kwalifikacji były zresztą identyczne i Polska
na tym skorzystała, kwalifikując się właśnie po zajęciu trzeciej lokaty. Drużyna
Antoniego Piechniczka jeden mecz wygrała i jeden zremisowała. Jednak wtedy awansowali
także Urugwajczycy, którzy ugrali zaledwie dwa remisy. A więc raczej powinny
wystarczyć nawet trzy punkty.
Reprezentacja Polski rywalizowała z Anglią w eliminacjach ostatniego mundialu. Czy biało-czerwoni trafią na ten zespół w fazie grupowej Euro 2016? (foto: Ł. Skwiot)
Zatem najpierw wybieram zespół z ostatniego
koszyka, do ogrania nawet przy miernej formie. To Albania. Kiedyś Jan Pietrzak żartował
w jednym ze skeczów, że Polska jest na końcu Europy pod każdym względem: „albo
za Albanią, albo przed Albanią”. Piłkarski status Albanii niewiele się zmienił,
jeśli w gronie finalistów ME mielibyśmy być „za Albanią”, to już nas nic nie
uratuje.
Na wypadek, gdyby jednak potrzebne były
cztery punkty, trzeba dobrać odpowiednią ekipę z drugiego zestawu. Tu chciałbym
Austrię. Jeśli jakiś styl gry nam odpowiada, to chyba właśnie środkowoeuropejski
(ale nie czeski), takie ni to to, ni to owo. Z Austriaków nie można się dziś
naśmiewać, bo prezentują dobrą klasę. Ale mimo wszystko biało-czerwoni nie
powinni z nimi przegrać. O tyle mniej więcej jesteśmy dziś lepsi w porównaniu z
rokiem 2008, kiedy zmierzyliśmy się z gospodarzami ówczesnego Euro i
zremisowaliśmy (niektórzy twierdzą, że nie wygraliśmy tylko przez sędziego
Webba) o ile lepsi są Austriacy. Więc nie powinno być źle, zwłaszcza jeśli
Grzegorz Krychowiak nakryje czapką Davida Alabę.
A może wyjście z grupy powinniśmy traktować
jako oczywistość i mierzyć znacznie wyżej? Wprawdzie grupą śmierci nie będzie
ta z Polską, jak utrzymuje Zbigniew Boniek, lecz z Włochami, jednak posiadanie
w składzie takich zawodników jak wspomniany Krychowiak, Robert Lewandowski,
Kamil Glik oraz Wojciech Szczęsny (o ile Adam Nawałka wreszcie postawi na
naszego golkipera numer jeden) daje podstawy przynajmniej do rojenia o potędze.
Zatem gdybyśmy ograli i Albanię, i Austrię, przydałby się także zespół z
pierwszego koszyka będący w naszym zasięgu. Tu głosuję na Anglię. Wprawdzie
doświadczenia z wielu eliminacji rozgrywanych w ostatnim ćwierćwieczu mamy
kiepskie, ale Anglia w październiku czy marcu to zespół o wiele groźniejszy niż
w czerwcu. Roku 1986 i słynnego 0:3 nie ma co tu przywoływać, bo inne to były
czasy, inna angielska ekstraklasa. Od wielu lat w turniejach finałowych MŚ czy
ME synowie Albionu mają status średniaków i to wcale nie z górnej strefy owych
stanów średnich. Po prostu dobra ekipa ich ogrywa.
I dlatego właśnie chciałbym dziś dla Polski
trzech przeciwników na literę A.
Gianni Infantino znalazł sojusznika. Niedawno był przez niego krytykowany
Prezydent Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC), szejk Salman bin Ibrahim Al Khalifa, zamierza poprzeć Gianniego Infantino, aktualnego szefa FIFA, w jego staraniach o kolejną kadencję.
Polacy dołączają do sztabu Dynama Kijów. Kędziorek buduje swój zespół
Maciej Kędziorek coraz mocniej zaznacza swoją pozycję w Dynamie Kijów. Ukraiński klub poinformował, że do sztabu polskiego szkoleniowca dołączyli jego rodacy, Grzegorz Wojtkowiak oraz Daniel Wojtasz.
Półtora roku temu dorabiał na budowie, teraz gra w Lidze Mistrzów. „Sam czasem mam ochotę się uszczypnąć”
W okamgnieniu przeszedł drogę z niższych klas rozgrywkowych w Polsce do elitarnej Ligi Mistrzów. Oskar Kubiak to żywy dowód na to, że w futbolu w ciągu roku zmienić może się dosłownie wszystko.