Na Kretę lecieli w ciemno. Nie wiedzieli, czego mogą się spodziewać po rywalach, ale również i po samych sobie. Po ostatnim meczu, czyli przegranym ćwierćfinale z Chorwacją, zawodnicy byli niepocieszeni, ale o zdroworozsądkowe podejście zadbał selekcjoner Klaudiusz Hirsch. – Głowa do góry, to znakomite osiągnięcie – mówił swoim podopiecznym.
Z Rethymno na Krecie PAWEŁ KAPUSTA
To był debiut sześcioosobowej, amatorskiej kadry działającej pod auspicjami Playareny (podmiotu zajmującego się organizacją ogólnopolskich, amatorskich, darmowych rozgrywek Liga Nike Playarena, w których udział bierze 130 tysięcy zawodników) w imprezie tej rangi, poza tym europejska organizacja zrzeszająca lokalne związki zajmujące się „szóstkami” jest stosunkowo młoda, a dyscyplina – w fazie kształtowania. Poziom był więc bardzo zróżnicowany. Niektóre kadry, jak na przykład Włosi i Litwini, grały bardzo słabo. Inne – jak Chorwacja, Rumunia czy Rosja – bardzo dobrze. – Szczerze przyznam, że gdy leciałem z kadrą do Grecji, spodziewałem się odrobinę niższego poziomu sportowego. Pozytywnie się zaskoczyłem – mówi „PN” Klaudiusz Hirsch, były selekcjoner reprezentacji Polski w futsalu.
Chorwaci zbyt mocni
Rywalizację w turnieju biało-czerwoni rozpoczęli od zmagań grupowych. Na początku zremisowaliśmy z faworyzowanymi Chorwatami, później nieznacznie przegraliśmy z Rumunią, która na Krecie broniła mistrzowskiego tytułu. O awansie do fazy pucharowej decydował mecz ze Słowenią, wygrany przez biało-czerwonych aż 4:1. W meczu pełnym dramaturgii w 1/8 finału udało się wygrać 2:1, choć pierwsza połowa w wykonaniu Polaków była tragiczna. Zespół do walki w drugiej części gry poderwali jednak nasi liderzy ze Szczecina – Kamil Fryszka (gol przeczący prawom fizyki bezpośrednio z rzutu rożnego) oraz Jarosław Filiks. W ćwierćfinale biało-czerwoni nie dali jednak rady lepszym, bardziej doświadczonym Chorwatom. – Teraz porażka bardzo ściska za serce, ale gdy wytrzemy łzy i popatrzymy na wszystko z większym dystansem, z piątego miejsca będziemy jak najbardziej zadowoleni – mówił „Piłce Nożnej” tuż po zakończeniu meczu Klaudiusz Hirsch. – O przygotowaniach do turnieju trzeba mówić raczej w skali przetrenowanych godzin, a nie dni. W tak krótkim czasie nie da się zawodnikom przekazać wszystkiego, również oni nie byli w stanie przyswoić całej wiedzy. Dlatego tym bardziej cieszę się, że chłopaki zaszli w tym turnieju aż do ćwierćfinału, a ich gra momentami wyglądała bardzo dobrze – dodaje Hirsch, który podziela ogólny entuzjazm drużyny i ma nadzieję, że projekt kadry będzie wciąż realizowany, dzięki czemu w przyszłorocznym turnieju uda się zajść jeszcze dalej.
Powrót do rzeczywistości
– To był niezły mecz w naszym wykonaniu, ale wydaje mi się, że zabrakło nam doświadczenia, boiskowego cwaniactwa. Między innymi dzięki temu to Chorwaci, a nie my, zagrali w półfinale – mówił „PN” Wiktor Żytek, młody zawodnik kadry, a na co dzień Łódzkiego Klubu Sportowego. – Szkoda, że po powrocie do Polski czeka mnie wraz z Adrianem Filipiakiem (drugi piłkarz z ŁKS w kadrze szóstek) rozmowa z kierownictwem i sztabem trenerskim ŁKS. Nie chcę za bardzo zabierać w tym temacie głosu, zobaczymy, jak wszystko się ułoży – dodaje Żytek. Trener klubu z Łodzi pierwotnie wyraził zgodę na udział duetu w mistrzostwach, dał przecież zielone światło na udział zawodników w zgrupowaniu, które przed miniEuro odbyło się w Niemczech, ale gdy w klubie pojawiły się kłopoty kadrowe, tuż przed wyjazdem zabroniono piłkarzom lecieć do Grecji. Gdy jednak zawodnicy zdecydowali się na wyjazd, zarząd zapowiedział ich ukaranie. Na dodatek w łódzkich mediach pojawiły się obrzydliwe wypowiedzi jednego z działaczy, zauważającego między innymi, że „nie są to piłkarze, którym warto by poświęcać tyle czasu” oraz pytającego, „z całym szacunkiem, jakie to są rozgrywki?”. Mamy nadzieję, że sprawa rozejdzie się po kościach, bo młodzi zawodnicy właśnie zaliczyli najpiękniejszą sportową przygodę życia. Za moment znów wrócą do IV-ligowej rzeczywistości. Oby na jak najkrócej.
Ostatecznie w wielkim finale triumfowała reprezentacja Rumunii, która pokonała Chorwację 2:0.
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.