– Ukraina? Trzeba być dobrej
myśli, bo w eliminacjach do mistrzostw świata dotychczas nie
zawodziliśmy. 22 marca musi być podobnie – przekonuje Arkadiusz
Milik w rozmowie z PilkaNozna.pl. – Moim zadaniem jest przekonanie
selekcjonera, do tego, że to ja zasługuję na grę. Wcześniej
czeka mnie podobne zadanie w klubie.
– Przegrany 0:2 mecz towarzyski z Irlandią był ostatnim
sprawdzianem reprezentacji Polski przed marcowymi spotkaniami
eliminacji mistrzostw świata 2014. Niestety, test w Dublinie wypadł
bardzo słabo. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Zbigniew
Boniek uznał nawet, że drużyna zanotowała krok w tył.
Co ty na to?
–
Myślę,
że
z kadrą nie jest wcale tak źle jak pokazał ostatni mecz. W
spotkaniu w Dublinie mieliśmy okazje do zdobycia bramki, gdybyśmy
je wykorzystali to na pewno rozmawialibyśmy w nieco lepszych
nastrojach. Szkoda tej porażki, ale trzeba wziąć się w garść.
–
Brak skuteczności to niejedyny
problem
biało-czerwonych. Piłkarzom
zarzuca się brak motywacji, mówi się także o braku
zgrania…
–
Nie chcę
oceniać ani motywacji ani
zgrania chłopaków. Fakty
są takie, że bez względu na to czy gramy źle czy dobrze to nie
wygrywamy, a przecież jesteśmy rozliczani z wyników. Uważam,
że mamy świetnych zawodników. Tylko jakoś na rezultaty się
to nie przekłada.
–
To, że reprezentacja nie gra na miarę oczekiwań wszyscy wiemy. W
szatni na pewno ze sobą rozmawialiście na ten temat. Jakie
przyczyny rozczarowującej postawy drużyny narodowej dostrzegasz ty,
twoi koledzy?
–
Proszę wybaczyć, ale nie jestem odpowiednią osobą, by zabierać
głos w tej sprawie. W zespole są starsi zawodnicy, proszę ich
zapytać, może odpowiedzą.
–
Na temat swojego występu przeciwko Irlandczykom możesz się chyba
wypowiedzieć?
–
Myślę, że nie dałem
najgorszej zmiany.
Starałem się, ale gdy mogłem
spożytkować swój pobyt na boisku to poślizgnąłem się po
podaniu Kuby Błaszczykowskiego. Przegrywaliśmy 0:1, gdyby wówczas
udało się coś zdziałać to może moglibyśmy odwrócić
losy tego starcia. Nie ma jednak co gdybać. A o ocenę mojej gry
lepiej zapytać selekcjonera.
–
Cztery dni przed starciem z Irlandią reprezentacja Polski złożona
z piłkarzy z T-Mobile Ekstraklasy pokonała Rumunię 4:1.
Debiutujący w tamtym spotkaniu Łukasz Teodorczyk zdobył dwie
bramki i zaliczył asystę. W efekcie niektórzy zaczęli
domagać się powołania gracza Polonii Warszawa na mecz w Dublinie.
Pojawiły się też opinie, że Łukasz jest w tej chwili bardziej
przydatny kadrze niż ty…
–
Nie chcę wypowiadać się na ten temat. Trener podjął taką, a nie
inną decyzję i trzeba ją szanować.
–
Mecz z Ukrainą zbliża się wielkimi krokami, a ty w Bayerze
stawiasz dopiero pierwsze, w dodatku małe kroczki. Nie obawiasz się,
że jeśli w niedalekiej przyszłości nie zaczniesz częściej grać
to stracisz miejsce w drużynie narodowej?
–
Jestem świadomy tego, że brak występów w klubie może
spowodować brak kolejnych powołań do kadry, lecz mimo to jestem
spokojny. Nawet gdyby doszło do tego, że straciłbym miejsce w w
zespole Waldemara Fornalika to będę robił wszystko, aby szybko je
odzyskać.
–
Co jakiś czas wraca dyskusja na temat tego, czy reprezentacja
powinna grać ustawieniem z dwoma napastnikami, na przykład z tobą
i Lewandowskim. Co sądzisz o tym pomyśle?
–
Nie jestem od myślenia
nad takimi rzeczami. Moim
zadaniem jest przekonanie selekcjonera, do tego, że to ja zasługuję
na grę. Wcześniej czeka mnie podobne zadanie w klubie. „Lewy”
to jeden z najlepszych napastników w Europie.
Jeśli on utrzyma dobrą
formę, a ja
zrobię postęp
to trener nie będzie
musiał wybierać tylko
postawi na nas dwóch.
Abym osiągnął taki poziom
jak Robert potrzebuję jeszcze dużo czasu, dlatego zamiast
fantazjować wolę skupić się na intensywnej pracy nad sobą.
–
W czwartek Bayer podejmie u siebie Benfikę Lizbona w pierwszym meczu
1/16 finału Ligi Europy. Spodziewasz się dłuższego niż przeciwko
Borussii Dortmund występu?
–
Cały czas pracuję
na sto procent, by w
każdym momencie
być gotowym wejść na
plac gry i dać zespołowi jakość.
–
Niektórzy polscy kibice są zniecierpliwieni, bo odkąd jesteś
w Leverkusen „Aptekarze” rozegrali cztery mecze ligowe, a
ty, z różnych powodów, tylko dwukrotnie byłeś w
kadrze meczowej i raz zaliczyłeś epizodyczny występ. Te kilka
minut gry przeciwko Borussii Dortmund to wszystko, co mogłeś
zdziałać przez ten czas?
–
W meczu z Eintrachtem Frankfurt występ uniemożliwiła mi czerwona
kartka, którą obejrzałem jesienią w starciu z Wisłą
Kraków. W minioną sobotę nie mogłem zagrać z Borussią
Moenchengladbach z powodu urazu. Spotkania, w których już
znalazłem się w kadrze zespołu były naprawdę trudne, bo Freiburg
i BVB to bardzo wymagający rywale. Liczę na to, że zagram w
najbliższych meczach.
–
W Leverkusen przebywasz już ponad miesiąc. Zdążyłeś się
zintegrować z zespołem?
–
Sądzę, że tak. Coraz więcej
rozumiem, przez co
lepiej czuje się w
drużynie.
Sebastian Boenisch niesamowicie dużo
mi pomaga.
–
Oprócz Polaka
jest ktoś z kim zdołałeś nawiązać lepszy kontakt?
–
Sebastian ma dobre relacje z Gonzalo
Castro,
ja dzięki jemu
również.
Dużo ze sobą rozmawiamy.
–
Na jakim etapie jest twoja nauka języka niemieckiego?
–
Często mam lekcje, więc wszystko idzie w dobrym kierunku.
–
Lepiej ty
mówisz
po niemiecku czy Ludovic
Obraniak po polsku?
–
Nie wiem na jakim etapie nauki jest „Ludo”. U mnie jest
coraz lepiej.
–
Przecież niedawno spotkałeś się z zawodnikiem Bordeaux na
zgrupowaniu kadry…
–
Owszem, ale z jego ust usłyszałem tylko kilka słów. Myślę,
że Obraniak
z polskim radzi sobie lepiej niż Damien Perquis, choć dokładnie
nie wiem jak to wygląda.
Mam nadzieję,
że obaj chociaż trochę się
uczą.
–
Do meczu z Ukrainą został nieco ponad miesiąc.
W czym twoim
zdaniem kibice mogą
dopatrywać się optymizmu przed tym spotkaniem?
–
Trzeba być dobrej myśli, bo w eliminacjach do MŚ dotychczas nie
zawodziliśmy. 22 marca musi być podobnie.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.