W poniedziałek Wydział Gier PZPN odrzucił protest Gryfa Wejherowo. Leszek Miklas był spokojny o końcowy werdykt, ale jak przyznał w rozmowie z legia.com, zdziwiła go decyzja władz wejherowskiego klubu.
– Nie komentowaliśmy protestu, który Gryf przesłał do PZPN-u, aby nie wpływać na werdykt Wydziału Gier. Od początku byliśmy pewni, że wynik pierwszego spotkania nie ulegnie zmianie. Chcę pokreślić, że nawet, gdyby zarzuty Gryfa znalazły potwierdzenie w faktach, Legii ani przez moment nie groził walkower. Co najwyżej kara finansowa dla klubu lub kierownika drużyny – zapewnia Miklas i dalej tłumaczy: – Walkower grozi tylko wówczas, gdy wystąpi na boisku zawodnik nieuprawniony do gry lub zawieszony za kartki. W Legii wszyscy zawodnicy takie uprawnienie uzyskali znacznie wcześniej. Tym bardziej jestem rozczarowany postawą działaczy Gryfa, którzy na podstawie bardzo wątpliwych dokumentów zdecydowali się na taki krok. Widocznie chcieli, abyśmy zapłacili karę finansową. Tym bardziej jest to zaskakujące, że my ze swej strony zgłosiliśmy gotowość sprzedania miejsc biznesowych po cenach znacznie niższych niż u nas obowiązujące. Chcieliśmy, aby klub z niższej klasy rozgrywkowej było na nie stać.
– Zapoznaliśmy się również z oświadczeniem zarządu Gryfa, który dementował swoje pierwotne intencje. Włodarze wejherowskiego klubu argumentowali, że chcą uporządkować sprawy regulaminowe, ale to mnie nie przekonuje. Gdyby komuś zależało tylko na porządku w dokumentacji, to nie wysłałby protestu w ciągu regulaminowych 48 godzin od zakończenia meczu do PZPN i nie inwestowałby kwoty 500 złotych na założenie tej sprawy, które zresztą stracili – zakończył Miklas.
Media: Kolejny trener w Ekstraklasie straci pracę?
Mariusz Misiura jest o krok od zwolnienia z Motoru Lublin. Po 8. kolejach duma Koziego Grodu znajduje się w strefie spadkowej z zaledwie jedną wygraną na koncie.
Sanchez odpowiada Królewskiemu! Wymowna cieszynka [WIDEO]
Jordi Sanchez już strzela w barwach Pogoni Szczecin. Po głośnym transferze z Wisły Kraków i wymianie wpisów w mediach między Alexem Haditaghim a Jarosławem Królewskim na komentarze właściciela Białej Gwiazdy odpowiedział sam piłkarz wymowną celebracją.
Adrian Siemieniec zabrał głos w sprawie kontaktu z sędzią przed meczem Jagiellonii Białystok z GKS-em Katowice. Trener przyznał, że jego zachowanie było błędem, przeprosił rodzinę, klub, kibiców oraz środowisko piłkarskie i zapowiedział, że bierze odpowiedzialność za swoje działania. Jednocześnie podkreślił, że nie miał złych intencji.
Bartosz Kapustka nie zawsze może liczyć na uznanie kibiców Legii Warszawa. Marek Papszun widzi go jednak zupełnie inaczej. Trener stołecznego zespołu po remisie z Widzewem Łódź (1:1) po raz kolejny podkreślił, jak ważną rolę w jego drużynie odgrywa doświadczony pomocnik. Zdaniem szkoleniowca, zejście 29-latka z boiska miało istotny wpływ na przebieg końcówki spotkania.
Jak wygląda sytuacja z bramkarzami w kadrze? Tak źle nie było od lat
Lada moment Jan Urban ogłosi powołania na jedno z najdłuższych zgrupowań reprezentacji Polski w ostatnich latach. Przed nami aż cztery mecze w Lidze Narodów, a między słupkami w kadrze wygląda na najgorszą od dłuższego czasu.