– W pierwszej połowie o przebiegu gry decydowały umiejętności piłkarskie i wtedy radziliśmy sobie dobrze. W drugiej niestety liczyło się tylko to, kto dalej kopnie – powiedział po poniedziałkowym meczu Czesław Michniewicz, trener Jagiellonii Białystok.
Trener Jagi raczej nie był zadowolony z remisu, który jego zespół wywalczył w Bielsku-Białej. – Obawialiśmy się tego, że Podbeskidzie jest bardzo wysokim zespołem i to może zaprocentować. Ale w pierwszej połowie zagraliśmy bardzo fajnie, strzeliliśmy dwa gole i mieliśmy sytuacje na kolejne. Po przerwie tak dobrze jednak nie było i olbrzymi wpływ na to miała aura. Zdecydował stały fragment gry, który gospodarze wykorzystali i od tego momentu to oni mieli przewagę psychiczną – analizował szkoleniowiec zespołu z Podlasia.
– Tomek Frankowski mógł zdobyć hat-tricka, ale pech chciał, że w końcówce to Podbeskidzie strzeliło gola. Miało jeszcze sytuację na kolejnego i wychodzi na to, że musimy się cieszyć z remisu. Mecz był jednak absolutnie do wygrania, więc to radość przez łzy – dodał Michniewicz.
Raków bez zmian. GKS Katowice wygrał spotkanie w Częstochowie
Przerwa na mecze reprezentacji miała być zbawienie dla kulejącego Rakowa Częstochowa. Nic bardziej mylnego. Medaliki z kretesem przegrały z GKS Katowice w drugim meczu 10. kolejki PKO BP Ekstraklasa.