Największym problemem reprezentacji Polski w pierwszych trzech meczach eliminacji mistrzostw świata była gra defensywna. Biało-czerwoni tracili gole w każdym z trzech pierwszych spotkań eliminacyjnych, a forma naszych defensorów była daleka od idealnej. Wszystko zmieniło się za sprawą jednego człowieka – MichałaPazdana.
Wczorajszy występ obrońcy warszawskiej Legii nie był aż tak bardzo spektakularny jak chociażby mecze na Euro 2016, ale obok jego gry nie można przejść obojętnie. Defensor zagrał praktycznie bezbłędnie (poza jedną sytuacją w 63. minucie, kiedy się pogubił w środku pola), wniósł bardzo duży spokój w poczynania obronne naszego zespołu i zanotował mnóstwo przechwytów.
Pazdan do spółki z KamilemGlikiem znakomicie kierowali wczoraj polską defensywą. Zespół był bardzo dobrze poukładany, piłkarze świetnie się uzupełniali, dobrze podwajali krycie, kiedy była potrzeba, dobrze się asekurowali – wszystko naprawdę na bardzo wysokim, europejskim poziomie. A przecież obrońca AS Monaco w poprzednich trzech meczach eliminacyjnych nie był najmocniejszym punktem polskiej defensywy. Czyżby tak dużą pewność siebie dawał były zawodnik Jagiellonii Białystok?
Statystyki 29-letniego obrońcy Legii w reprezentacji Polski są kapitalne. Stoper rozegrał w narodowych barwach już 23 spotkania i tylko dwa z nich kończyły się porażkami biało-czerwonych! Na pierwszy przegrany mecz nie miał przecież zbyt dużego wpływu – Polska w listopadzie 2013 roku przegrała ze Słowacją 0:2 w meczu towarzyskim, ale Pazdan grał tylko przez 3 minuty. Taki występ nawet trudno nazwać grą, po prostu był na boisku przez trzy minuty.
Zupełnie inaczej było pięć miesięcy temu. „Łysy z Legii” był szykowany jako partner Glika na Euro 2016 i w próbie generalnej przed francuskim turniejem biało-czerwoni polegli z Holandią 1:2. Po tym meczu rozległo się mnóstwo głosów, że Pazdan jest za słaby, nie nadaje się na reprezentację i trzeba szukać innego środkowego obrońcy.
AdamNawałka jednak nie stracił zaufania do swojego defensora i na dobre mu zaufał już pod koniec eliminacji mistrzostw Europy. Wówczas to właśnie „Pazdek” z Glikiem tworzyli parę stoperów na dwa ostatnie eliminacyjne mecze – ze Szkocją i Irlandią. Nie inaczej było też podczas Euro 2016, gdzie defensor zagrał we wszystkich spotkaniach od pierwszej do ostatniej minuty, a przez wielu ekspertów został uznany jednym z najlepszych zawodników polskiej kadry. I wtedy rozpoczęła się „Pazdanomania”.
Memy i zabawne komentarze miały prawdziwy wysyp po losowaniu fazy grupowej Ligi Mistrzów. Legia Warszawa trafiła na Real Madryt, a więc Pazdan mógł ponownie przypomnieć się CristianoRonaldo po ćwierćfinale ME’16. W pierwszym spotkaniu defensor był kontuzjowany, natomiast kilka dni temu w Warszawie na dobre przypomniał się portugalskiemu gwiazdorowi. Mistrzowie Polski zagrali fenomenalne zawody, urwali Królewskim punkty, a reprezentant Polski był jednym z najlepszych na boisku, niejednokrotnie doprowadzając CR7 do frustracji.
Wczoraj powrócił do kadry po blisko pięciu miesiącach przerwy. I to powrócił w naprawdę wielkim stylu. Oby tylko podtrzymał taką formę w kolejnych meczach, a o grę obronną reprezentacji Polski będziemy bardzo spokojni. A jeśli defensywa będzie dobrze funkcjonowała, to awans na mundial wydaje się być tylko formalnością, bo przecież Robert Lewandowski jak strzelał, tak strzela i nic nie wskazuje na to, żeby taki stan rzeczy miał się zmienić!
Urban dla „PN”: Przebudowa kadry? Mam ograniczony wybór. To poważny problem
Selekcjoner reprezentacji Polski przygotowuje się do zbliżającego się zgrupowania. Na przełomie czerwca i maja biało-czerwoni zagrają z Ukrainą oraz Nigerią. O przyszłości drużyny narodowej, ale też o przeszłości, czyli przegranych barażach Jan Urban opowiedział „Piłce Nożnej”.