Miasto, w którym piłka nożna to coś więcej niż sprawa życia i śmierci
W Polsce derby Krakowa, Łodzi lub Śląska są wydarzeniem, na które czeka się przez kilka miesięcy, a ich zwycięzca przez pół roku rządzi w swoim mieście lub regionie. Jest jednak takie miejsce na futbolowej mapie świata, gdzie praktycznie każdego tygodnia dochodzi do starcia lokalnych rywali. Już wiecie, o jakie miasto chodzi?
Tak, dobrze kombinujecie. Mowa rzecz jasna o Londynie, gdzie swoje siedziby ma kilkanaście klubów piłkarskich, a większość z nich to bardzo uznane i szanowane w Anglii firmy. Musimy być jednak precyzyjni i dodać, że stolicę Wielkiej Brytanii traktujemy w tym wypadku jako Wielki Londyn, czyli region administracyjny obejmujący samo miasto wraz z okalającymi gminami.
Ilość nie przekłada się na jakość Żeby nie być gołosłownym, wymienię wszystkie te kluby, które bez żadnych wątpliwości można nazwać „londyńskimi”. Są to (kolejność alfabetyczna): AFC Hornchurch, AFC Wimbledon, Arsenal FC, Barnet FC, Brentford FC, Bromley FC, Charlton Atheltic FC, Chelsea FC, Crystal Palace FC, Dagenham & Redbrige FC, Fulham FC, Hayes & Yeading, Leyton Orient FC, Millwall FC, Queens Park Rangers, Tottenham Hotspur, Welling United Watford FC i w końcu West Ham United.
Trochę tych klubów jest, a co za tym idzie, ich kibice bardzo często mieli okazję do świętowania. Co prawda, jeśli chodzi o regiony, to Londyn wcale nie najbardziej bogatym w sukcesy miejscem w Anglii, ale 19 tytułów mistrzowskich musi budzić respekt (więcej ma region North West England, gdzie swoje siedziby mają m.in. Manchester United, Liverpool FC, Everton FC, Blackburn Rovers czy Manchester City, łącznie 56 tytułów). Prym w Londynie wiedzie oczywiście Arsenal FC, który ma na swoim koncie 13 mistrzowskich pucharów i 10 Pucharów Anglii. Resztę laurów podzieliły między sobą Chelsea (najnowsza historia) i Tottenham (nieco dalsza przeszłość).
Trudna historia i walka o dominację Tak ogromne nagromadzenie klubów piłkarskich w obrębie jednego miasta i jego najbliższych okolic ma swoje konsekwencje. Bardzo częste derbowe spotkania, to jedno. Całkiem inną kwestią są waśnie pomiędzy kibicami, a tych w Londynie jest przecież tylu, ilu mieszkańców, czyli blisko 8 milionów. Wiem o czym mówię, bo trochę czasu w stolicy Anglii spędziłem i dlatego z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że piłka nożna jest tam religią i kibicuje każdy, od przedszkolaka po emeryta.
Wszyscy zapewne wiedzą o „świętej wojnie” kibiców Arsenalu i Tottenhamu, których siedziby znajdują się w północnej części miasta. Nie mniej znany jest także konflikt, który momentami przeradzał się regularne bitwy. Chodzi rzecz jasna o sympatyków West Hamu United z Millwall. W dość chłodnych stosunkach pozostają ze sobą także fani Charltonu i Crystal Palace.
Na koniec, żeby jeszcze bardziej obrazowo uzmysłowić Wam podział „wpływów” w Londynie, prezentujemy specjalną mapę, która w jeszcze lepszy sposób pokazuje, że czasami przejście z jednej strony ulicy na drugą, może oznaczać wkroczenie na terytorium, które znajduje się we władaniu kibiców innego zespołu.
Czerwone Diabły szukają następcy Casemiro. Trzech kandydatów w grze
Z uwagi na odejście 33-latka i niepewną przyszłość Manuela Ugarte, władze United rozglądają się za nowymi pomocnikami. Jednym z kandydatów jest Carlos Baleba z Brighton.
Krajobraz po 24. kolejce! Oto tabela Premier League
Arsenal powiększył swoją przewagę nad Manchesterem City, który zremisował 2:2 z Tottenhamem w hicie kolejki. Jak wygląda reszta stawki w angielskiej elicie?