Mecz jak dobre espresso. Brazylijsko-marokański hit nie dał zasnąć
Mecz Brazylii z Marokiem zdecydowanie nie rozczarował. Zapowiadał się hit i kibice na MetLife Stadium dostali kawał dobrego, mundialowego grania. Ostatecznie oba zespoły dopisują na swoje konto po jednym punkcie
Po sennym spotkaniu Kataru ze Szwajcarią kibice mieli pełne prawo obawiać się o wytrwanie kolejnej mundialowej nocy. Na szczęście Brazylia i Maroko zaserwowały nam energetyczny mecz, który postawił na nogi skuteczniej niż solidne espresso. Hit fazy grupowej spełnił pokładane w nim nadzieje z nawiązką – to było po prostu solidne piłkarskie widowisko.
Od pierwszego gwizdka na nowojorskiej murawie dostaliśmy wszystko to, co w futbolu najlepsze: jakość, finezję, wysokie tempo i bezkompromisową ofensywę z obu stron. W ten rollercoaster lepiej wsiedli Marokańczycy. Od początku bezczelnie spychali wyżej notowanego rywala do defensywy, zmuszając Canarinhos do głębokiego cofnięcia się pod własne pole karne.
Lwy Atlasu skradły show, a ich dominacja przyniosła efekt w 21. minucie. Wtedy to Brahim Diaz – absolutny reżyser marokańskiej gry w pierwszej połowie – popisał się genialnym, przeszywającym formację Brazylii podaniem. Piłkę przejął Ismael Saibari i bez zbędnego przyjmowania, sprytnym uderzeniem z pierwszej piłki zmieścił piłkę w siatce, pokonując zaskoczonego Alissona.
Brazylijczycy dostali bolesny cios, ale riposta nadeszła błyskawicznie, bo już po dziesięciu minutach. Sygnał do odrabiania strat dał ten, na którego oczy całej Brazylii były zwrócone najbardziej – Vinicius Junior. Gwiazdor Realu Madryt wpadł w pole karne, w swoim klasycznym, bezczelnym stylu nawinął obrońcę i z pełnym spokojem wpakował futbolówkę do siatki. 1:1.
Niestety w drugiej połowie widowisko wyraźnie wyjawiało. Dynamiki nie brakowało, jednak oba zespoły były już dużo bardziej zachowawcze. Tym razem to Brazylia lepiej zaczęła, a Maroko nie było już tak odważne. Niestety przez całą połowę zabrakło okazji strzeleckich. Maroko nie oddało ani jednej próby strzeleckiej, a Brazylia trzykrotnie atakowała, z czego tylko jeden strzał był w światło bramki.
W samej końcówce Maroko miało piłke meczową, jednak z bliskiej odległości jeden z zawodników nie zdołał pokonać Alissona, który zaliczył świetną, podwójną interwencję.
Tak Katarczycy sprawili wielką sensację. Gol w ostatnich minutach [WIDEO]
Szwajcarzy mieli wszystko aby wygrać ten mecz, jednak Katarczycy w ostatniej chwili wyrównani i sprawili jedną z największych niespodzianek tego mundialu.