Cracovia zdobyła pierwsze bramki w sezonie i pokonała Raków Częstochowa 2:1. Goście wciąż mają 0 punktów na koncie.
W pierwszej połowie kontynuowana była trwająca od początku sezonu strzelecka niemoc Cracovii. W 7. minucie łatwy dla Kacpra Trelowskiego strzał oddał Ajdin Hasić. Innym razem, gdy Bośniak znalazł się na czystej pozycji, uderzył w boczną siatkę. Okazje bramkowe kreował również Raków. W 10. minucie celnie, lecz za słabo uderzył Mahir Emreli. Po 14 minutach po rzucie rożnym Patryk Makuch trafił w poprzeczkę. W 28. minucie pod drugą bramką mocny strzał obroniony przez Trelowskiego oddał Martin Minchev. Prowadzenie 3 minuty później objął Raków, gdy Makuch odebrał podanie od Emreliego, opanował piłkę i z okolicy 20. metra uderzył przy słupku bramki swojego byłego zespołu. Do przerwy Cracovia nie była w stanie odpowiedzieć.
Po przerwie gospodarze zintensyfikowali swoje ataki. W 50. minucie z pola bramkowego nad bramką uderzył Dominik Piła. W 56. minucie Cracovia dostała rzut karny po zagraniu ręką Jeana Carlosa. Do jedenastki podszedł Hasić. Trelowski wyczuł intencje Bośniaka i obronił jego uderzenie, lecz piłkarz „Pasów” dopadł do dobitki i ostatecznie Cracovia zdobyła pierwszą bramkę w sezonie. Po stracie gola do ofensywy wrócił Raków. W 68. minucie Sebastian Madejski obronił strzał Emreliego. Po chwili Cracovia odpowiedziała celnym strzałem. W 74. minucie groźne uderzenie oddał Mateusz Klich, ale efektowną interwencję zaliczył Trelowski. W 76. minucie Cracovia wyszła na prowadzenie. Po wrzutce Klicha głowę dołożył Piła i z bliska trafił do siatki. Ostatecznie „Medaliki” nie potrafiły już odpowiedzieć. (AC)
Co z kontuzją Bartłomieja Drągowskiego? Wiadomo, kiedy wróci do gry!
Bartłomiej Drągowski w trakcie zgrupowania reprezentacji Polski odczuwał ból pleców, przez co wrócił do Łodzi. Wiadomo, kiedy będzie mógł zagrać w barwach Widzewa.
Stolarski uderza w swoich podopiecznych. „Nie chodzi o aspekty piłkarskie, ale mentalne”
Widzew Łódź jedynie zremisował w sparingu z drugoligowym Górnikiem Łęczna. Po spotkaniu w język nie gryzł się szkoleniowiec ekipy z Alei Piłsudskiego, Mateusz Stolarski.