Mariusz Misiura docenił Maxa Moldera. „Bardzo się cieszę, że tacy trenerzy przyjeżdżają do naszej ligi”
W piątek, 1 sierpnia, Wisła wygrała u siebie 2:0 z Piastem Gliwice w 3. kolejce Ekstraklasy. Głos po meczu zabrał trener zespołu z Płocka, Mariusz Misiura.
– Żeby właściwie podsumować mecz, nadać kontekst i może powiedzieć kilka spraw od kuchni, to rozpocznę od dużej wdzięczności dla moich rodziców. Dopiero teraz, jak jestem dojrzałą osobą, dostrzegam, że rodzice robili dla mnie dużo dobrych rzeczy, kiedy byłem młody.
– Nie wiem czy kiedykolwiek mieliście okazję zobaczyć, jak na ulicy gra się w trzy kubki – jest jedna piłeczka, trzy kubki i ludzie tracą fortunę, bo są oszukiwani, by zrobić duże zamieszanie dookoła, żeby w którymś momencie piłka zniknęła. Przygotowując się do meczu z Piastem Gliwice, wydaje mi się, że to podobnie wyglądało. Niesamowita kontrola nad piłką, jeśli chodzi o gości, bardzo duża liczba modyfikacji ustawienia i rotacji zawodników. Wszystko po to, by zrobić zamieszanie, by w którymś momencie wreszcie wstrzelić piłkę za linię obrony albo w dziewiątkę.
– Kluczem było to, byśmy byli na tyle uważni, skoncentrowani i zdyscyplinowani, by nie pozwolić sobie, żeby wszystkie rotacje zamieszały nam w głowie. Chodziło to, byśmy nie zapomnieli o najważniejszym, czyli obronie swojej bramki. Duże słowa uznania za dyscyplinę taktyczną, za cierpienie, za poświęcenie, za mądrość.
– Zdawaliśmy sobie sprawę, że Piast Gliwice chce rozgrywać z bramkarzem, tworząc przewagę 11 do 10. Specjalnie się cofnęliśmy na swoją połowę, żeby golkiper stał na 40. metrze, po to, że jeżeli odbierzemy piłkę, to bramka jest pusta. Bardzo się cieszę, bo nie zdecydowali się na grę z bramkarzem, czyli szanse w polu się wyrównały.
–Wszystkie rotacje są bardzo trudne do obrony, ale jeżeli odbierasz piłkę i zawodnicy są porotowani, to są na różnych pozycjach, często bardzo daleko od nominalnej pozycji. Dla nas było kluczem jak najszybsze atakowanie środka boiska. W przygotowaniach do meczu często widzieliśmy, że środkowi obrońcy są bardzo daleko, boczni obrońcy są na pozycjach 6 i 8, czyli jest bardzo dużo przestrzeni. Cieszę się bardzo, że ostatnia sytuacja w pierwszej połowie przyniosła nam bramkę.
– W drugiej połowie zmodyfikowaliśmy ustawienie naszych napastników. Chcieliśmy ustawić ich pionowo, zamiast poziomo, żeby odcinać Dziczka, który uważam, że z piłką jest niesamowity jak na polskie warunki. Dyscyplina niesamowicie mi się podobała, plus szybkie ataki i później już lepsza kontrola meczu z piłką.
– Przetrwaliśmy najtrudniejszy fragment w pierwszych 20 – 30 minutach, gdzie momentami byśmy zdominowani, ale wydaje mi się, że to było kontrolowane. Byliśmy przygotowani na grę trzy na trzy, dwa na dwa, jeden na jeden. Byliśmy przygotowani na asekurację. Uważam, że naprawdę wszystko dobrze grało w tym spotkaniu.
– Dziękuję znowu swojemu sztabowi. Rozmawialiśmy z Tomkiem Jasikiem o wysokim pressingu, bo cały czas mieliśmy poczucie po środowym i czwartkowym treningu, że coś nie gra, że nie mamy takiej kontroli, jak byśmy chcieli. Jeszcze w piątek zmodyfikowaliśmy ustawienie – cieszę się, że się udało.Podziękowania dla pozostałych osób za naprawdę niesamowite poświęcenie i pracę. Do tego uznanie dla zawodników – mam duży szacunek dla nich, dla sztabu. Mieliśmy 11 dni pracy bez żadnego dnia wolnego i zawodnicy tym zwycięstwem wygrali sobie jeden dzień wolny dłużej.
– Bardzo dziękuję kibicom. Wydaje mi się, że po raz kolejny czuli dumę i zachwyt patrząc na drużynę, która momentami cierpi, momentami ciężko pracuje, ale kiedy ma piłkę przy nodze, wyprowadza szybkie ataki, zdobywa ładne bramki i – co najważniejsze – znowu wygrywa mecz. Naprawdę wszystkim wam bardzo dziękuję. Zbliżyliśmy się do zrealizowania celu, czyli jak najszybszego zdobycia 10 punktów lub więcej. Mamy 9.
– Na końcu chciałem podziękować trenerowi Maxowi Molderowi. Bardzo się cieszę, że tacy trenerzy przyjeżdżają do naszej ligi i wprowadzają zupełnie inny pomysł. Wierzę, że przygotowanie się do meczu rozwinęło mnie jako szkoleniowca – było bardzo trudne, kilka nieprzespanych nocy. Bardzo mu dziękuję za tę rywalizację.
Skazywano ich na grę o utrzymanie, walczą o europejskie puchary. Drużyna Ojrzyńskiego zaskakuje
Zagłębie Lubin to jedno z największych pozytywnych zaskoczeń tego sezonu w Ekstraklasie. „Miedziowi” w przypadku wysokiego zwycięstwa nad Wisłą Płock mają nawet szansę wskoczyć na fotel lidera Ekstraklasy. Sprawdziliśmy, kiedy ostatni raz taka sytuacja miała miejsce.
Lech Poznań w trybie „demolka”. Niels Frederiksen w końcu przepędził demony?
Lech Poznań wygrał szósty mecz z rzędu, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. Dla Nielsa Frederiksena jest to pierwsza taka seria w roli trenera Kolejorza.
Nietypowe pytanie na konferencji prasowej Lecha Poznań. Frederiksen zdezorientowany
Lech Poznań wygrał u siebie 4:3 z Rakowem Częstochowa w 23. kolejce Ekstraklasy. Po meczu mówiło się m.in. o nietypowym pytaniu na konferencji prasowej Kolejorza.