W meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów PSG rozbiło Barcelonę 4:0. W tym spotkaniu znakomicie spisały się jednak aż dwie drużyny. – Doskonale spisał się również zespól polskich sędziów – podkreśla Michał Listkiewicz w rozmowie z „PN”.
Polscy sędziowie w Paryżu poprowadzili znakomity mecz. Sami byli równie dobrzy.
Najciekawiej zapowiadający się tej fazy Ligi Mistrzów prowadzili Szymon Marciniak, jako arbiter główny, oraz jego asystenci Tomasz Listkiewicz, Paweł Sokolnicki, Tomasz Musiał i Paweł Raczkowski. – Było ich pięciu, a byli całkowicie niewidoczni. Dla sędziego to idealna sytuacja i najlepsza ocena jego pracy – tłumaczy Michał Listkiewicz, były międzynarodowy sędzia, a obecnie przewodniczący czeskiego kolegium sędziowskiego.
Tak jak podobno nie istnieje książka bez literówki, tak prawdopodobnie nie da się poprowadzić bezbłędnego meczu. Polacy byli tego bardzo bliscy. – Jeśli już trzeba się do czegoś przyczepić, to ewentualnie do dwóch decyzji asystentów. I Paweł Sokolnicki, i Tomek Listkiewicz mieli po jednej stykowej decyzji. Nawet jeśli pomylili się przy nich, to były to bardzo trudne sytuacje – uważa były prezes PZPN, który ponadto podkreśla, iż jedna kontrowersyjna decyzja w przeciągu 90 minut to bardzo niewiele i sędziom należą się brawa. – Trójce sędziowskiej bardzo pomogli również arbitrzy dodatkowi, tzw. zabramkowi. Byli aktywni, podpowiadali, żywo pomagali Marciniakowi – dostrzega Listkiewicz.
W 90. minucie gry piłkarze Barcelony domagali się żółtej kartki dla Adriena Rabiota, który sfaulował Neymara. Marciniak odgwizdał rzut wolny, ale nie ukarał Francuza, którego wcześniej napomniał już w trzeciej minucie. – Gdyby film z tą sytuację pokazać oddzielnie, nie znając kontekstu meczu, to pewnie trzeba byłoby uznać, że faulującemu należała się żółta kartka. Pamiętajmy jednak, iż kara ma mieć charakter prewencyjny, czyli zapobiegać kolejnym przewinieniom. Tymczasem były to ostatnie chwile rozstrzygniętego już meczu. Marciniak świetnie więc zinterpretował tę sytuację odgwizdując jedynie rzut wolny – wyjaśnił sędzia finału mistrzostw świata 1990. Listkiewicz nie miał również wątpliwości, że Szymon Marciniak podjął dobrą decyzję w doliczonym czasie gry, gdy nie podyktował rzut karnego za zagranie ręką Marquinhosa. – Brazylijczyk został nastrzelony z bliskiej odległości, nie zrobił ruchu ręką do piłki, nie powiększył obrysu ciała. Nawet nie ma o czym mówić – twierdzi Listkiewicz.
Wygląda więc na to, że mecz w Paryżu był tak atrakcyjnym i dobrym widowiskiem również dzięki sędziom. – Doskonale wczuli się w klimat spotkania. Szymon był bezbłędny, asystenci sędziowali bardzo dobrze. Brawo dla naszej drużyny – chwali rodaków Michał Listkiewicz.
Szymon Marciniak wyrasta więc na jednego z czołowych sędziów Europy. Prawdopodobnie więc to nie był jego ostatni mecz w tej edycji Champions League.
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.