Marcin Kamiński w końcu się doczekał. 24-letni obrońca, który podczas letniej przerwy transferowej przeszedł do VfB Stuttgart, po kilku dobrych miesiącach spędzonych w Niemczech doczekał się ligowego debiutu. Były zawodnik Kolejorza znalazł się w podstawowym składzie swojej drużyny na wyjazdowy mecz z Karlsruher.
Marcin Kamiński musiał długo czekać na swoją szansę
Z przejściem Kamińskiego do Stuttgartu wiązaliśmy w kraju spore nadzieje. VfB spadło w minionym sezonie w Bundesligi, a skład zespołu został bardzo mocno przemeblowany. Wydawało się jednak, że drużyna z Mercedes-Benz Arena będzie jednym z wielkich faworytów do awansu i gdyby jej podstawowym piłkarzem był właśnie Kamiński, to można by było mieć nadzieję, że już za rok będziemy mieli kolejnego reprezentanta w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech.
Niestety, początek przygody 24-latka z nowym klubem nie należał do najbardziej udanych. Kamiński ciężko trenował, walczył o zaufanie trenera, jednak ten stawiał na innych zawodników. Jak do tej pory (do dzisiaj) wystąpił on jedynie w trzech spotkaniach ligi regionalnej i po wielu tygodniach wyczekiwania, dostał swoją szansę.
Warto jednak zaznaczyć, że podczas meczu z Karlsruher Polak został wystawiony jako defensywny pomocnik, co jest dla niego nowością. Nie jest jednak żadną tajemnicą fakt, że szkoleniowiec Stuttgartu sprawdzał go na tej pozycji na treningach i testy te wypadły na tyle dobrze, że Marcin Kamiński dostał okazję do zaprezentowania się na „szóstce” w warunkach bojowych.
VfB Stuttgart zajmuje trzecie miejsce w tabeli 2.Bundesligi.
Kacper Potulski to jeden z młodych Polaków wzbudzających w ostatnim czasie największe emocje. 18-latek przebojem wdarł się do pierwszej drużyny Mainz, zbierając dobre recenzje.