Po ostatnim meczu ligowego sezonu swój rozbrat z GKS-em Tychy ogłosił Piotr Mandrysz. Trener, który przez dwa ostatnie lata stał u steru tyskiego zespołu, po raz ostatni poprowadził GKS podczas spotkania z Bogdanką Łęczna.
– Było to ostatnie spotkanie, w którym prowadziłem zespół GKS Tychy. Chciałem z tej okazji serdecznie podziękować moim piłkarzom, o których mogę mówić tylko dobrze lub bardzo dobrze – powiedział Mandrysz po meczu z Łęczną.
– Z drużyny, która składała się z wielu anonimowych zawodników, udało się, grając wszystkie mecze na wyjazdach, awansować do I ligi, a później zająć w niej szóste miejsce, najwyższe z wszystkich beniaminków – dodał.
Piotr Mandrysz poprowadził GKS Tychy w 71 meczach. 32 z nich wygrał, 21 zremisował i 18 przegrał. Pod jego wodzą tyszanie awansowali na bezpośrednie zaplecze Ekstraklasy i jako beniaminek zajęli na koniec sezonu wysokie szóste miejsce. Jego umowa wygasająca 30 czerwca nie została przedłużona.
Królewskiemu trzeba oddać co królewskie [KOMENTARZ]
Stało się. Po najdłuższej w historii, bo aż czteroletniej przerwie, Biała Gwiazda wraca do Ekstraklasy. Jak sobie w niej poradzi to dzisiaj wielka niewiadoma, bo przez ten czas mocno zmienił się i klub z Reymonta i liga. Na razie jednak w Krakwie jest czas na świętowanie.