ŁKS Łódź przegrał w niedziele przed własną publicznością z Wisłą Kraków 1:2. Gospodarze strzelili gola na 2:2, ale prowadzący zawody sędzia Robert Małek bramki nie uznał. Arbiter techniczny natychmiast poinformował Małka o błędnej decyzji, ale ten zdania nie zmienił…
Przypomnimy. We wspomnianym meczu sędzia liniowy dopatrzył się pozycji spalonej gracza ŁKS – Marcina Kaczmarka, mimo że jak ustalili fachowcy ze stacji Canal+, brakowało do tego 68 centymetrów.
Chwilę po przerwaniu akcji Małek dowiedział się, że sygnalizujący spalonego arbiter liniowy się pomylił. Sędzia techniczny ustalił to oglądając powtórki telewizyjne, po czym natychmiast poinformował o wszystkim Małka. Sędzia z Zabrza decyzji jednak nie zmienił, bo jego zdaniem piłka nie przekroczyła linii bramkowej nim przerwał grę.
Okazało się, że sprawa miała drugie dno. UEFA zabrania bowiem sędziom konsultacji na podstawie powtórek telewizyjnych. – Gdyby Małek zmienił decyzję, moglibyśmy narazić się na skarcenie ze strony UEFA – tłumaczył w programie Liga+ Extra ekspert od spraw związanych z sędziowaniem, Sławomir Stępniewski.
Motor Lublin może pogłębić kryzys Śląska Wrocław. Ma patent na pokonywanie go
Sobotnie zmagania na boiskach PKO Bank Polski Ekstraklasy otworzy mecz Motoru Lublin ze Śląskiem Wrocław. Gospodarzom dobrze kojarzą się tego typu okazje.