Trener Wisły Kraków Robert Maaskant bojowo podchodzi do niedzielnej rywalizacji z Jagiellonią Białystok – czytamy na wislakrakow.com. – Gramy u siebie, będziemy atakowali nie czekając na to co zrobi rywal. Mecz z Jagiellonią na własnym boisku jest świetną okazją, by jej odskoczyć oraz nie pozwolić by inne drużyny zmniejszyły do nas dystans. Z drugiej strony, to dla Jagiellonii ostatnia szansa, by powalczyć o mistrzostwo.
– Jagiellonia zrobiła świetne wrażenie w rundzie jesiennej. Wygrali wiele meczów, w tym pokonali także nas. Wiosną nie idzie im jednak zbyt dobrze. Nie wiem, dlaczego jeszcze nie wygrali w tej rundzie. Gdybym przyglądał im się tak wnikliwie jak swojej drużynie, to byłbym bardzo zajętym człowiekiem – mówi Robert Maaskant, choć dostrzega jeden z problemów Jagiellonii. – Zmieniła ustawienie z trzech na dwóch napastników. Szuka różnych rozwiązań w pomocy – to oczywiste, skoro się nie wygrywa. Takie zmiany nie wpływają korzystnie na drużynę.
Holendra z trenerem „Jagi” Michałem Probierzem łączą przyjazne stosunki. – To prawda, że byliśmy na kawie, choć nie pijamy jej razem codziennie. Białystok jest trochę daleko – w swoim stylu żartuje trener Wisły. – Szanuję to co zrobił w Jagiellonii, wykonał świetną pracę. Nie boi się też mówić, że gra o mistrzostwo, mimo że Legia, Lech czy Wisła powinny być mocniejszymi drużynami. Ja lubię taką postawę u trenerów. Darzymy się wzajemnie szacunkiem. Nie zmienia to faktu, że w naszej grze niczego to nie zmieni – podczas meczu nie ma przyjaciół – podkreśla Maaskant.
Znów dużą uwagę trzeba będzie poświęcić napastnikowi Jagiellonii, a byłemu snajperowi Wisły, Tomaszowi Frankowskiemu. – Widzę go codziennie… na reklamie, która wisi w pobliżu mojego domu – mówi trener Wisły. – „Franek” to świetny zawodnik. Nie jest wysoki i silny ale jest sprytny i inteligentny. Zrobił na mnie świetne wrażenie w meczu przeciwko nam. Mało kto lubi grać przeciwko niemu, bo czasem jeden moment nieuwagi przesądzi o zdobyciu przez niego bramki. Musimy być bardzo uważni, szczególnie w momencie straty piłki.
Serwis wislakrakow.com informuje, że wszyscy zawodnicy Wisły, którzy grali w tym tygodniu w meczach swojej reprezentacji, są gotowi do gry w niedzielnym meczu. Do klubu wrócił także Osman Chavez – reprezentant Hondurasu dwa spotkania rozegrał w Azji. – To silny zawodnik. Nawet gdyby wrócił do klubu jutro, to i tak zagrałby w niedzielę – podkreśla Maaskant.
Lechia Gdańsk objęła prowadzenie w 20. minucie spotkania z Cracovią Po strzale Rifeta Kapicia piłka odbiła się od Oskara Wójcika, co zaskoczyło Sebastiana Madejskiego.