Wisła spędziła w Krakowie tak niewiele czasu, że piłkarze ledwo zdążyli przepakować bagaże. O krok dalej poszedł tylko trener, który w ekspresowym tempie zdążył jeszcze… na swój ślub. Oczywiście jest już z powrotem w Polsce i teraz wraz z całą drużyną obierze kierunek Tallin.
Piątkowy ślub Roberta Maaskanta tylko obrazuje w jakim tempie toczą się sprawy w Wiśle. W piątek zorganizował w Bredzie skromne przyjęcie dla 30 osób, a w niedzielę rano przebrany w dres prowadził już kolejny trening. – To był piękny dzień. Może trochę dziwny w oczach wielu ludzi, którzy pewnie spodziewali się wielkiego balu. Ale teraz najważniejszy jest futbol. Już nie mogę doczekać się tego ekscytującego czasu, jaki właśnie przed nami. Poza tym… Nie każdy może pojechać na miesiąc miodowy z trzydziestoma facetami, prawda? – żartował trener.
Twierdzi, że jego zespół jest gotowy, by podjąć walkę o Champions League. – Mam do dyspozycji wielu zawodników, mogę ich zmieniać, kombinować. Wykonaliśmy całą fizyczną pracę. Teraz musimy zająć się taktyką i stałymi fragmentami, ćwiczyć swoje schematy – mówi. Z dużą dozą pewności siebie podkreśla, że zespół znajduje się w najlepszym położeniu odkąd on pojawił się w klubie.
Sztab szkoleniowy Wisły zajął się już analizą taktyczną rywala. – Nie jest to zespół szczególnie silny, ale nie jesteśmy skłonni niedoceniać kogokolwiek. Wisła ma doświadczenie z poprzednich lat, kiedy wszyscy mówili – będzie bardzo łatwo… A jak było, wiadomo. Analizowaliśmy grę Skonto, obejrzeliśmy dwa mecze na żywo i myślę, że jesteśmy gotowi. Cały czas pracujemy, wciąż pojawiają się elementy, które można ulepszyć, ale na ten moment wszystko wygląda dobrze – uważa Holender.
Co więcej może powiedzieć o najbliższym pucharowym rywalu? – Grają dwoma napastnikami. W lidze strzelają wiele goli, jednak w pucharach poziom jest zupełnie inny. Mają kilka indywidualności z solidnymi umiejętnościami. Jest też na przykład zawodnik, który ma prawie czterdzieści lat, a wciąż stanowi pewny punkt zespołu. Poza tym Skonto gra dość otwartą piłkę, co tylko działa na naszą korzyść – analizuje Maaskant.
Ostatnie sparingi podczas towarzyskiego turnieju w Tallinie mają dać mu odpowiedź, jaki skład wystawi na pierwsze spotkanie w Rydze. Biorąc pod uwagę, że oba test-mecze odbędą się w krótkim odstępie czasu, Wisła zagra różnymi jedenastkami. – Część zawodników wystawię w obu grach, ale będzie to jeszcze czas, by niektórym dać szansę. Wykorzystam wszystkich 24 piłkarzy, a później zadecyduję. Biorąc pod uwagę wszystkich, których mam do dyspozycji, nie będzie to łatwe – mówi Maaskant.