FC Barcelona odpadła w środowy wieczór z Ligi Mistrzów. Podopieczni Luisa Enrique musieli uznać wyższość piłkarzy Atletico Madryt, a sam trener wziął po meczu odpowiedzialność za porażkę swojej drużyny i odpadnięcie z rozgrywek już na etapie ćwierćfinału.
Luis Enrique wziął odpowiedzialność za wynik na swoje barki
– To ja jestem trenerem i dlatego ponoszę 100 procent odpowiedzialności za ten wynik – powiedział Enrique podczas pomeczowej konferencji prasowej.
Barcelona od kilku tygodni znajduje się w dołku formy. Po wspaniałych występach na przestrzeni praktycznie całego sezonu, zespół zaczął grać znacznie poniżej oczekiwań. Czy w przypadku Katalończyków można już więc mówić o kryzysie? – To nie jest nasz najlepszy czas i chyba nikt nie ma w tej kwestii żadnych wątpliwości – kontynuował Enrique.
– To wszystko dotyka nas tym bardziej, jeśli spojrzymy na to jak graliśmy we wcześniejszej fazie sezonu. Nie można jednak tego zbyt długo rozpamiętywać. Trzeba się podnieść, ponieważ wciąż mamy do rozegrania wiele ważnych spotkań – dodał.
Słabsza forma Barcelony sprawiła, że pod wątpliwość zaczęto poddawać triumf drużyny w rozgrywkach ligowych, a także Pucharze Króla. Czy pewna – jak się do niedawna wydawało – potrójna korona wymknie się Katalończykom z rąk na samym finiszu sezonu? – W tym klubie zawsze gra się o najwyższe cele i nic się nie zmienia. Barcelona jest faworytem każdych rozgrywek, w których uczestniczy, ale musimy umieć przyjąć porażki z pokorą. Wciąż gramy o dwa trofea – zakończył.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.