Przejdź do treści
Lubię być na świeczniku, ale…

Polska Ekstraklasa

Lubię być na świeczniku, ale…

Jego powrót do Polski w 2021 roku był hitem transferowym Pogoni Szczecin. Kamil Grosicki szybko stał się wiodącą postacią Portowców oraz całej PKO Bank Polski Ekstraklasy. Zdaniem „PN” był w niej po prostu najlepszy spośród polskich piłkarzy.



Kamil Grosicki – Ligowiec Roku 2022. (fot. Piotr Kucza/400mm.pl)

PAWEŁ GOŁASZEWSKI

Do tej pory jedynym indywidualnym wyróżnieniem w twojej karierze była nagroda dla najlepszego piłkarza miesiąca w Premier League w głosowaniu kibiców. Teraz doszło kolejne: najlepszy Polak na boiskach PKO Ekstraklasy.

Bardzo się cieszę z tej nagrody i dziękuję z całego serca za nią – mówi Grosicki. – Do tej pory takich statuetek nie otrzymywałem, oprócz tej, o której wspomniałeś. Były jeszcze jakieś wyróżnienia za ładne gole i tyle. Na koniec poprzednich rozgrywek byłem nominowany przez Ekstraklasę do tytułu Piłkarza Sezonu, ale nie wygrałem. Od najmłodszych lat czytam tygodnik „Piłka Nożna”, dlatego nagroda od was ma dla mnie wyjątkowe znaczenie. Jestem dumny z tego, że po powrocie do Polski dałem wystarczająco dużo argumentów, abyście mnie docenili. Ciężko na to wszystko pracuję, aby w tym wieku być cały czas w wysokiej formie i oferować drużynie sporo pod względem sportowym. Dzisiaj, po półtora roku, mogę powiedzieć, że powrót do kraju był właściwym ruchem. A mam z Pogonią jeszcze długi kontrakt.

Dziewiętnaście punktów w klasyfikacji kanadyjskiej w 2022 roku to chyba dobry wynik?

Zawsze powtarzam, że liczby są dla mnie niezwykle ważne. Kiedy przyszedłem do Szczecina, potrzebowałem kilku tygodni, aby odkurzyć formę i zacząć strzelać gole czy zaliczać asysty. Kiedy jednak worek się rozwiązał, to wszystko przychodziło bardzo naturalnie. Mam szczerą nadzieję, że w obecnym sezonie w końcu przebiję barierę dziesięciu goli. Do tej pory czterokrotnie kończyłem rozgrywki ligowe z dorobkiem dziewięciu trafień – dwa razy w Anglii, raz we Francji i ostatnio w Polsce. Teraz jest duża szansa, aby w końcu wejść na poziom dwucyfrówki, bo brakuje niewiele. Mam nadzieję, że za tym pójdą też zwycięstwa drużyny, bo koniec końców one są najważniejsze.

Brakowało ci kropki nad „i” w poprzednim sezonie w postaci mistrzostwa Polski?

Na prezentacji powiedziałem, że przyszedłem do Pogoni zdobywać trofea. Trafiłem do brązowego medalisty, więc to normalne, że już w pierwszym sezonie chciałem pomóc zespołowi w zrobieniu lepszego wyniku. Tak naprawdę na pięć kolejek przed końcem mieliśmy spore szanse na tytuł, toczyliśmy wyrównaną walkę z Lechem i Rakowem. W kwietniu przegraliśmy przed własną publicznością dwa kluczowe spotkania: najpierw z Wisłą Płock, a później z Rakowem. W obu meczach to my obejmowaliśmy prowadzenie i mieliśmy sytuacje, aby te spotkania zamknąć wcześniej. Nie udało się, rywale nam odjechali i końcówka była mizerna, bo zdobyliśmy trzy punkty w trzech ostatnich kolejkach. Ostatecznie powtórzyliśmy wynik, zdobyliśmy brązowy medal i potwierdziliśmy, że dzisiaj Pogoń jest jedną z głównych sił w Ekstraklasie. Jesień nie była w naszym wykonaniu spektakularna, zdajemy sobie z tego sprawę. Zajmujemy dzisiaj czwarte miejsce, tracimy wiele punktów do Rakowa, ale musimy konsekwentnie robić swoje. Kiedy grałem o awans do Premier League z West Bromwich Albion, w marcu 2020 mieliśmy dziewięć punktów przewagi nad Brentfordem. Wybuchła pandemia, wpadliśmy w dołek i w ostatniej kolejce to rywale mieli wszystko w swoich rękach. Gdyby wygrali, awansowaliby bezpośrednio. Na szczęście wszystko ułożyło się po myśli WBA i cudem utrzymaliśmy tę przewagę. Fakt jest jednak taki, że było groźnie. Raków jest bardzo stabilnym zespołem, cały czas grają na równym i przede wszystkim wysokim poziomie, ale będziemy walczyć! Do każdego spotkania zamierzamy podchodzić z najwyższym poziomem koncentracji, aby gonić tych rywali, którzy są przed nami. Nie można zapominać o Lechu, który ma zaległe spotkanie i też może nas za chwilę przeskoczyć. Wiosna na pewno będzie ciekawa, bo Legia odzyskała balans, Widzew grał bardzo dobrze, Wisła też miała fajną serię. Walka o podium zapowiada się emocjonująco, ale to akurat dobrze, bo będą emocje do samego końca.

Z czego wynikało, że Pogoń jesienią grała w kratkę?

Słabo broniliśmy jako cały zespół. Nad tym pracujemy, chcemy to poprawić na wiosnę. Mamy nowych zawodników w linii defensywnej, ale prawda jest taka, że nie tylko obrońcy i bramkarz odpowiadają za liczbę straconych goli. Cała drużyna miała z tym problem. Liczba zdobytych bramek się zgadza, więc to trzeba podtrzymać. Na pewno musimy też poprawić nasze bezpośrednie starcia z ligową czołówką. Przegrywamy często jednym trafieniem, są to spotkania wyrównane, ale z reguły dla nas przegrane…

Trener Gustafsson to poprawi?

Liczę na to. Pół roku temu zmienił się trener, jest nowa koncepcja, gramy trochę inaczej. Jestem takim piłkarzem, który lubi ciężką pracę, a trenerzy to doceniają. Odświeżyliśmy kadrę, nowi piłkarze powinni stanowić wzmocnienia, ale ja też mam cichą nadzieję na to, że młodzi zawodnicy wejdą na kolejny poziom. Mariusz Fornalczyk, Marcel Wędrychowski, Mateusz Łęgowski dojrzewają do tego, by stawać się coraz ważniejszymi postaciami w zespole. Dużo rozmawiamy, często pytają mnie o rady, a mi się to podoba. Jeśli mogę komuś pomóc, to chętnie z takiej możliwości korzystam. Powinni się pokazać nie na zasadzie „Hello, jestem w Ekstraklasie”, ale bardziej jako ważne elementy całej układanki, które będą w stanie pociągnąć drużynę.

Co sobie pomyślałeś, kiedy wyszedłeś na pierwszy mecz na nowym stadionie?

Kiedy podpisałem kontrakt, ten stadion dopiero rósł. Na mecz z Lechem weszła już większa liczba kibiców, a na spotkanie z Lechią był komplet na wszystkich trybunach. W starciu z gdańszczanami było wszystko. Najpierw wielkie show na otwarcie, a później mecz z wielkimi emocjami. Przegrywaliśmy 0:1 – myślę sobie „Klasyka, wielkie wydarzenie, otwarcie stadionu, a my nie dojeżdżamy”. Później wyrównujemy, 1:1, po chwili ja wyprowadzam nas na prowadzenie. W drugiej połowie sędziowie po interwencji VAR-u nie uznają gola Flavio Paixao – sporo się działo.

Stadion będzie zapełniony?

Tak, ale pod jednym warunkiem. Muszą być wyniki. W Szczecinie jest dużo kibiców, ale wszyscy chcą sukcesów. To na nas jako na zespole ciąży odpowiedzialność za aspekt piłkarski. Polska to nie Niemcy czy Anglia, gdzie niezależnie od rywala i poziomu rozgrywek, jest mnóstwo klubów, które wypełniają trybuny po brzegi. W Polsce potrzeba wyników, bo ludzie chcą oglądać widowiskowe spotkania z pozytywnym rezultatem na koniec.

Kiedy patrzysz na te półtora roku w Polsce i na swoje nadzieje przed podpisaniem kontraktu z Pogonią, to wszystko idzie dokładnie tak jak sobie zakładałeś?

Prawie, bo nie zdobyliśmy mistrzostwa Polski. Nie przyszedłem do Pogoni odcinać kuponów i od początku to pokazuję. Wróciłem do Szczecina w dobrym momencie. Jestem w stanie grać na wysokim poziomie i być liderem tego zespołu. Wiedziałem, z jakimi nadziejami był odbierany mój transfer. Przychodzi piłkarz, który wiele lat spędził za granicą, rozegrał ponad 80 spotkań w reprezentacji Polski, więc wymagania były duże, ale czuję, że im sprostałem. Trochę nerwów na początku było, bo czekałem siedem spotkań na pierwszego gola. Najpierw były trzy remisy, później dwa zwycięstwa i porażka w Płocku. Pamiętam, że po meczu z Wisłą zastanawiałem się, co ja tutaj robię, coś jest nie tak. W końcu przyjechała do Szczecina Jagiellonia, której strzeliłem gola i doznałem kontuzji. Wypadłem na miesiąc, ale po powrocie do zdrowia forma była na zdecydowanie wyższym poziomie. Najpierw asysty, a później dwa gole. Ciężko przepracowałem zimę, wróciłem do wysokiej dyspozycji i odpaliłem. W marcu wróciłem do reprezentacji Polski po roku, co dało mi pozytywnego kopa na drugą część rundy wiosennej. Złapałem radość. Jestem w swoim mieście, odczuwam to na każdym kroku, nawet jadąc samochodem. Nasze auta są oznaczone, więc wszyscy z daleka wiedzą, że właśnie Grosicki jest na drodze.

Tobie to nie przeszkadza?

Lubię to. Ludzie machają, trąbią, uśmiechają się – to jest naprawdę miłe. Wiem jednak, że są też momenty słabsze i wtedy obrywa się tym, o których mówi się najwięcej. Internet jest bezlitosny i sam tego wielokrotnie doświadczyłem, bo kiedy zespołowi nie idzie, to najłatwiej jest uderzyć we mnie. Nie ukrywam, że czytam media społecznościowe. Najbardziej zwariowany jest Twitter, gdzie hejt jest na porządku dziennym. W przeszłości potrafiłem się zagotować i odpisywałem niektórym. Dzisiaj jest już inaczej. Potrafię nabrać wody w usta i po prostu się powstrzymuję od komentarzy. Tych, którzy mocno obrażają innych, blokuję i mam spokój. Była taka miniaferka, kiedy zablokowałem ponoć pół środowiska szczecińskiego i wiele osób to bolało. Ja sobie jednak na pewne rzeczy nie pozwolę. Możemy rozmawiać, spierać się, ale wszystko musi być z kulturą i taktem. Takie jest życie piłkarza. Nie jesteśmy w stanie się odciąć od kibiców, to nierealne w Polsce.

Kilka lat temu na naszej Gali twoja żona odbierała nagrodę, którą wręczała Wirtualna Polska dla Osobowości Social Media.

Bo ja w internecie jestem sobą. Sam prowadzę swoje konta, sam zbudowałem zasięgi i sam dokonuję wpisów. Nikt mi tego nie prowadzi, nie muszę nikogo pytać o zgodę na konkretny komentarz. Piszę to, co czuję i uważam za słuszne, choć czasami mi to nie pomagało, bo potrafiłem wejść w dyskusję i coś niepotrzebnie napisać. Nigdy nikogo nie udawałem, nie udaję i nie będę udawał.

Czujesz się traktowany jak gwiazda w Pogoni?

Bardzo się cieszę, że wróciłem do Polski. Jestem u siebie, w miejscu, które kocham. Czy czuję się gwiazdą? Pewnie po części tak, ale to nie jest coś takiego, że fruwam w powietrzu. Gwiazdą, a może bardziej liderem, chcę być na boisku. Poza nim czuję duże zainteresowanie swoją osobą, bo ludzie mnie zaczepiają, ale przede wszystkim czuję od nich olbrzymi szacunek. Lubię być na świeczniku, ale pod warunkiem, że idzie za tym wysoka forma sportowa. Tak, zdecydowanie jestem typem człowieka, który lubi być chwalony.

To akurat w ostatnim roku była reguła. Sprawdzasz swoje noty albo czy znalazłeś się w jedenastce kolejki?

Zerkam w internecie, gdzie jest wszystko, ale ogólnie jestem fanem Ekstraklasy. Lubię oglądać mecze naszej ligi. Nawet kiedy grałem w innych krajach, to włączałem sobie Pogoń, Legię czy Jagiellonię.

Wróćmy do wcześniejszego wątku. Ponoć jesteś człowiekiem, który nigdy nie odmawia zdjęć czy autografów, nawet kiedy jesteś z rodziną na spacerze czy na obiedzie w restauracji.

To prawda. Dla mnie jest to miłe, bo ludzie chcą wymienić dwa zdania czy… pochwalić. Prosty przykład. Na mistrzostwach świata zagrałem pięć minut i to wystarczyło, aby spodobać się kibicom. Ludzie od zawsze mnie doceniali, wiedzieli, że kiedy wychodzę na boisko z orzełkiem na piersi, to dam z siebie dwieście procent. Niektórzy twierdzili, że już sportowo nie dam rady. Dostałem pięć minut. Wchodziłem na boisko jako ostatni, cztery zmiany trener zrobił wcześniej. Przegrywaliśmy z Francją 0:2, więc wynik był już praktycznie rozstrzygnięty. Mam jednak taki charakter, że zawsze chcę zrobić coś ekstra, a w tym spotkaniu udało się wywalczyć rzut karny.

Wywołałeś sporą dyskusję, bo wszyscy się zastanawialiśmy, dlaczego nie dostałeś szansy we wcześniejszych meczach.

Dziękowałem trenerowi Michniewiczowi, że zabrał mnie na mistrzostwa świata, ale powiedziałem mu wprost, że byłem gotowy, aby trochę więcej na tym turnieju pograć. Pokazałem to w meczu z Chile. Wszedłem na ostatnie 25 minut i rozruszałem grę, zaczęło się coś dziać. Po tym sparingu byłem przekonany, że będę jednym z pierwszych do wejścia, ale trener zadecydował inaczej. Wchodząc na te pięć minut z Francuzami, chciałem dać ludziom radość. Mieliśmy 330 czy 340 minut defensywnej gry, a i tak przeprowadziliśmy trochę ataków z Arabią Saudyjską i zagraliśmy niezły mecz z Francją. W Katarze byłem cały czas gotowy do wejścia, ale nie robiłem z tego problemu, że nie grałem. Jestem doświadczonym zawodnikiem i wiem, że drużyna i jej wynik zawsze są najważniejsze. Ja mam być w każdym momencie przygotowany, aby jej pomóc. Grało nam się ciężko, przepychaliśmy te mecze, ale koniec końców cel osiągnęliśmy, robiąc awans. Sam jestem ciekaw jak ten turniej będzie odbierany za 20-30 lat, czy będzie się mówiło o 1/8 finału czy raczej o naszej grze. Ja jestem dumny, że byłem z tą reprezentacją na dwóch mundialach.

Bolało, kiedy licznik minut po fazie grupowej wskazywał zero?

Z jednej strony się cieszyłem, bo awansowaliśmy, ale z drugiej w ogóle nie mogłem pomóc zespołowi na boisku. Byłem zły, ale trzymałem tę złość w sobie i przełożyłem ją na mecz z Francją. Jestem przekonany, że gdybyśmy jakimś cudem awansowali do ćwierćfinału, to po tych pięciu minutach na pewno bym dostał większą szansę w kolejnym spotkaniu. Myślę, że z Meksykiem powinienem wejść. Z perspektywy ławki uważam, że należało wpuścić piłkarza, który wniesie coś ekstra do ofensywy i zamiesza. Z Arabią Saudyjską prowadziliśmy, trzeba było pilnować wyniku, więc rozumiem. Z Argentyną w przerwie zmieniamy dwóch skrzydłowych, obu młodych. Może bym ruszył ze dwa-trzy razy do przodu, pociągnął za sobą drużynę i byłoby inaczej? Jestem takim piłkarzem, który daje sygnały zespołowi, aby pójść wyżej. Z Francją z każdego kontaktu z piłką chciałem wycisnąć maksimum. Wyszliśmy z założeniem, że nie mamy nic do stracenia i możemy tylko zyskać. Przegraliśmy, ale zagraliśmy odważniej i nie było wstydu. 1:3 to dość wysoki wynik, ale pokazaliśmy się z przyzwoitej strony. Wiemy, że nie wyglądało to wszystko kolorowo.

Co pomyślałeś, kiedy sędzia podyktował rzut karny po twoim zagraniu?

Nic, zrobiłem swoje. Mi się podobały te akcje, że potrafiliśmy wymienić kilka podań po trójkącie, dośrodkować w pole karne – to jest moja gra. Gdyby ten mecz trwał jeszcze z kwadrans, to kilka sytuacji by się udało wykreować, bo inni zawodnicy by za mną poszli. Ja taki jestem. Nigdy nie byłem zawodnikiem w stu procentach zdyscyplinowanym taktycznie. Uważam jednak, że łamanie schematów też jest potrzebne, bo to sprawia, że zespół jest bardziej nieprzewidywalny. Może dlatego mniej grałem, że trener uznał, iż nie będę wypełniał założeń i stał w obronie? Na pewno bym kilka wypadów do przodu zaliczył, bo tego nie da się we mnie zmienić. Młody zawodnik na pewno by miał obawy, aby takie założenia łamać. W piłce trzeba jednak ryzykować, bo jak nie ryzykujesz, to nie pijesz szampana. Z trenerem Michniewiczem mam jednak dobre relacje, podziękowaliśmy sobie za współpracę.

Pojechałeś na mundial za zasługi?

Uważam, że moje powołanie broniło się pod względem sportowym. Prezentowałem odpowiednią formę w lidze. W Polsce jest przeświadczenie, że cały czas muszą grać młodzi. Ja się z tym nie do końca zgadzam. W każdym zespole musisz mieć doświadczenie. W reprezentacji w ostatnich dwóch latach grałem bardzo mało. 40 minut w marcu 2021 w eliminacjach mistrzostw świata, niecałe 20 minut w sparingu ze Szkocją, 25 minut z Chile i kwadrans w Lidze Narodów. Łącznie uzbierasz jeden mecz. Trener mi powiedział od początku o mojej roli w kadrze, ale wydaje mi się, że nie wierzył, iż mogę dać tej drużynie jeszcze sporo dobrego. A mi się wydaje, że w każdym z tych spotkań miałem niezłe wejścia na boisko, potrafiłem dać pozytywny impuls.

Kariery reprezentacyjnej nie zamierzasz kończyć?

Ta końcówka meczu z Francją pokazała mi, że wciąż jestem w stanie grać na wysokim poziomie. Miałem w głowie takie myśli, że jeśli pojedziemy na mundial, ale nie awansujemy, a ja nie zagram minuty, to może trzeba się będzie nad tym poważniej zastanowić, ponieważ dostałbym mocne sygnały, że pewien rozdział dobiega końca. Tak się nie stało, awansowaliśmy, zagrałem i to na niezłym poziomie, więc cały czas czuję się gotowy do gry w biało-czerwonych barwach. Wszystko jednak zależy od mojej formy w Pogoni. Nie muszę grać już w topowej lidze, aby coś komuś udowadniać. W drużynie narodowej zawsze daję z siebie jeszcze więcej niż w spotkaniach klubowych, ponieważ reprezentacja to dla mnie zawsze był, jest i będzie największy zaszczyt. Orzełek na piersi zawsze wywołuje niesamowite emocje i dolewa paliwa do baku. Niezależnie od tego, kto będzie selekcjonerem, to ja z tej reprezentacji sam się nie wypiszę. Ciężko pracuję w Pogoni, aby być w odpowiedniej formie i dawać nowemu sztabowi wystarczająco dużo argumentów, aby o mnie cały czas myślał. Czekam na kontakt z nowym trenerem, ale też jestem świadomy, że może być takie przekonanie, iż trzeba odmłodzić kadrę. Pytanie tylko, czy mamy już dzisiaj gotowych zawodników na to odmładzanie i można mnie pominąć, oczywiście o ile będę w formie. Wiem, że stać mnie na jeszcze więcej niż w minionym roku!

Długo jeszcze pograsz w piłkę?

Wydaje mi się, że Pogoń jest już ostatnim przystankiem, ale spokojnie, chcę trochę pograć. Kontrakt mam ważny jeszcze długo i chcę go wypełnić. Mogłem odejść rok temu, była poważna oferta z Lorient, ale Pogoń w ogóle nie chciała siadać do rozmów, co pokazuje jak poważnie traktuje walkę o najwyższe cele ze mną w składzie. Francuzi zresztą nie złożyli zbyt wysokiej propozycji, więc mało istotne. Chcę na pewno zakończyć karierę z tytułem mistrza Polski i jeśli nie uda się do końca kontraktu, to na pewno trzeba będzie pomyśleć nad nowym. Może tylko zmienimy pozycję i będę grał na dziewiątce bez zadań defensywnych.

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ NA ŁAMACH TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA” (04/2023)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 7/2026

Nr 7/2026

Polska Ekstraklasa

Tak Chodyna dał wygraną Legii! Kapitalną asysta [WIDEO]

Legia Warszawa pokonała Wisłę Płock 2:1. Decydującego gola strzelił Kacper Chodyna, a ładną asystą popisał się Arkadiusz Reca.

2025.04.02 Chorzow
Pilka nozna Puchar Polski polfinal sezon 2024/25
Ruch Chorzow - Legia Warszawa
N/z Kacper Chodyna radosc gol
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2025.04.02 Chorzow
Football Polish Cup semi-final 2024/25 season
Ruch Chorzow - Legia Warszawa
Kacper Chodyna radosc gol
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Pogoń Szczecin dopina transfer. Milion euro na stole za napastnika FC Noah

Pogoń Szczecin jest o krok od sfinalizowania głośnego transferu. Do zespołu Portowców ma dołączyć Nardin Mulahusejnović, skuteczny napastnik FC Noah, który imponuje formą w Lidze Konferencji Europy.

2025.12.11 Erywan, Armenia
pilka nozna Liga Konferencji UEFA faza ligowa sezon 2025/2026
FC Noah Erywan - Legia Warszawa
N/z Nardin Mulahusejnovic Steve Kapuadi
Foto Wojciech Dobrzynski Legionisci.com / PressFocus 
2025.12.11 Yerevan, Armenia
UEFA Conference League league phase season 2025/2026
FC Noah Erevan - Legia Warsaw
Credit: Wojciech Dobrzynski / Legionisci.com / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Bruk-Bet domagał się karnego w meczu z Rakowem. Jest oficjalne stanowisko Kolegium Sędziów

Raków Częstochowa pokonał Bruk-Bet Termalikę 1:0 po trafieniu Iviego Lopeza, ale więcej niż o wyniku mówi się o kontrowersji w polu karnym gospodarzy. Kolegium Sędziów odniosło się do sytuacji, w której goście domagali się rzutu karnego za zagranie ręką.

2026.02.21 Częstochowa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa 2025/2026
Rakow Czestochowa -  Bruk Bet Termalica
N/z MITJA ILENIC


Foto Grzegorz Misiak  / PressFocus


2026.02.21 Czestochowa
Football Polish PKO Ekstraklasa Season 2025/2026
Rakow Czestochowa -  Bruk Bet Termalica
MITJA ILENIC



Credit: Grzegorz Misiak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Czy Wojskowi się przełamią?Legia – Wisła Płock [LIVE]

Ciekawe starcie na koniec dnia w Ekstraklasie! Jaki padnie wynik?

2026.02.13 Katowice
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
GKS Katowice - Legia Warszawa
N/z Marek Papszun
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2026.02.13 Katowice
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2025/2026
GKS Katowice - Legia Warszawa
Marek Papszun
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Widzew Łódź chce piłkarza Legii Warszawa! To może być rekordowy transfer wewnętrzny!

Widzew Łódź w tym sezonie już dwukrotnie przebijał swój rekord transferowy. RTS chce pobić kolejny i dokonać największego transferu wewnętrznego w historii Ekstraklasy.

2026.01.16 Marbella, Hiszpania
pilka nozna przygotowania do sezonu Ekstraklasa sparing mecz towarzyski
Legia Warszawa - Sigma Olomuniec
N/Z Pawel Wszolek Kacper Tobiasz Steve Kapuadi Juergen Elitim MIleta Rajovic
Foto Wojciech Dobrzynski / Legionisci.com / PressFocus 
2026.01.16 Marbella, Spain
football preseason Ekstraklasa friendly match
Legia Warszawa - Sigma Olomouc
Credit: Wojciech Dobrzynski / Legionisci.com / PressFocus
Czytaj więcej