Podczas, gdy w Portugalii trwała walka o miejsce w turnieju finałowym Ligi Narodów, w Sztokholmie toczył się bój o to, by pozostać w Dywizji A.
W gorszej sytuacji po czterech kolejkach znajdowali się Szwedzi, którzy doznali kompletu czterech porażek i nie mogli sobie w sobotni wieczór pozwolić na kolejną przegraną. Jeśli zaś chodzi o ekipę Chorwacji, to ta wygrała tylko raz – właśnie podczas domowego spotkania ze Szwecją i nawet jeden wywalczony punkt dawał jej utrzymanie w elicie.
Tak jak można było się spodziewać, gospodarze od początku ruszyli do ataków, ale dopiąć celu udało się im dopiero pod koniec pierwszej połowy. W 36. minucie piłkę w polu karnym Chorwatów dostał Dejan Kulusevski, który sprytnym zwodem zwiódł obrońcę i płaskim uderzeniem wyprowadził Szwedów na czoło rywalizacji.
Zanim goście zdołali się otrząsnąć po stracie pierwszej bramki, już spadł na nich kolejny cios. Już w doliczonym czasie gry pierwszej części spotkania znakomicie przed bramką rywala znalazł się Marcus Danielson, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego popisał się celnym strzałem głową.
Szwedzi nie poszli za ciosem, natomiast Chorwaci szukali swoich szans na złapanie kontaktu. Udało się w 82. minucie i po raz kolejny w roli głównej wystąpił Marcus Danielson, który tak niefortunnie interweniował pod własną bramką, że skierował piłkę do swojej siatki.
Wynik zmianie już nie uległ i po ostatnim gwizdku sędziego to gospodarze mogli się cieszyć ze zwycięstwa i trzech punktów.
Michele Kang znalazła się w gronie osób branych pod uwagę jako potencjalni rywale Gianniego Infantino w wyborach na prezydenta FIFA w 2027 roku. Czy właścicielka klubów piłkarskich będzie sterowała światową organizacją?