Czy Arsenal zdoła przełamać klątwę 1/8 finału i po latach przerwy zameldować się w najlepszej „ósemce” Ligi Mistrzów? Czy Bayern Monachium wskoczy w końcu na wyższy poziom w swojej grze i potwierdzi wielkie aspiracje, które sięgają wywalczenia Pucharu Europy? Bardzo możliwe, że odpowiedzi na te pytania poznamy już w środowy wieczór po bezpośrednim starciu obu zespołów na Allianz Arenie.
Starcie wagi ciężkiej w Monachium (fot. Łukasz Skwiot)
Mecz Bayernu z Arsenalem, to podobnie jak starcia na linii Barcelona – PSG pewna stała jeśli chodzi o ostatnie sezony w Lidze Mistrzów. W minionych latach obie drużyny miały okazje mierzyć się ze sobą tak w fazie grupowej, jak i w rozgrywkach pucharowych. W tym drugim przypadku, za każdym razem góra byli Bawarczycy, którzy rozstrzygali losy rywalizacji już podczas pierwszego meczu w Londynie. Arsenal podejmował oczywiście walkę w rewanżu i w marcu 2013 był bliski wyeliminowania Bayernu, ale wygrana w Niemczech (2:0), to było zbyt mało, skoro przed własną publicznością doznało się porażki (1:3).
Tym razem cała zabawa rozpocznie się w Monachium, ponieważ to Bayern zajął w swojej grupie eliminacyjnej drugie miejsce, a Arsenal zdołał wygrać rywalizację z Paris Saint-Germain i zapewnił sobie rozstawienie przed 1/8 finału. Los nie był jednak łaskawy dla piłkarzy Arsene’a Wengera, którzy trafili praktycznie na najmocniejszego – obok Realu Madryt – możliwego rywala. Czy jednak zmiana gospodarza pierwszego meczu i możliwość rozegrania rewanżu przed własną publicznością pozwoli Kanonierom przełamać niemoc związaną z grą w europejskich pucharach?
– Mamy złe wspomnienia z meczów z nimi. W ostatnich latach zebraliśmy jednak sporo doświadczenia i to może zaprocentować podczas tegorocznych starć z Bayernem – powiedział Wenger. – Tym razem pierwsze spotkanie gramy na wyjeździe i jest bardzo ważne, by uzyskać na stadionie rywala korzystny wynik. Jeśli tak się stanie, to kwestia awansu rozstrzygnie się w Londynie, a nasze szanse na pewno będą większe – dodał.
Francuski menedżer odniósł się również do kwestii ewentualnego posadzenia na ławce Mesuta Oezila podczas środowego meczu. Forma Niemca nie była ostatnio najwyższa, a po spotkaniu z Hull City, gdzie wypadł wyjątkowo słabo, spadła na niego spora fala krytyki. – To logiczne, że od piłkarza takiego formatu zawsze oczekujemy czegoś ekstra, jakichś specjalnych zagrań. Będziemy grać w ojczyźnie Oezila i wiem, że on zrobi wszystko, by się dobrze zaprezentować – stwierdził.
Jeśli więc chodzi o podstawowy skład Arsenalu, to nie należy się spodziewać wielkich roszad i niespodzianek… poza jedną. Wenger już podczas przedmeczowej konferencji prasowej potwierdził, że w bramce jego zespołu stanie David Ospina, a na ławce rezerwowych będzie musiał usiąść Petr Cech.
Londyńczycy mają swoje problemy, jednak z podobną sytuacją muszą sobie radzić w Monachium. Bayern nie gra ostatnio na miarę oczekiwań kibiców i chociaż nie przegrywa, to Carlo Ancelotti musi coraz częściej odpierać zarzuty oponentów. W wielu spotkaniach Bawarczycy prezentowali się bardzo ospale i mieli problem z podkręceniem tempa oraz zdominowanie rywala. Remis z Schalke i wyrwana wygrana z Ingolstadt na pewno zasiały w sercach fanów klubu lekką niepewność przed starciem z dużo wyżej notowanymi Kanonierami.
– Jeśli miałbym możliwość wyboru, to wolałby zagrać z Leicester City – przyznał Arjen Robben, który jest awizowany do gry w pierwszym składzie Bayernu. – Niekoniecznie byłoby łatwiej, ale fajnie jest zmierzyć się z rywalem, z którym wcześniej się nie grało – dodał.
W Polsce będziemy spoglądać na Monachium z duża uwagą, ponieważ od pierwszej minuty zagra Robert Lewandowski. Polak strzelał już w przeszłości gole Arsenalowi, a od jego skuteczności może w środowy wieczór bardzo dużo zależeć. Trafienia kapitana reprezentacji Polski będą gospodarzom tym bardziej potrzebne, że nadal w dramatycznie słabej formie znajduje się Thomas Mueller.
Jak przedstawia się sytuacja kadrowa po obu stronach barykady? Ancelotti nie będzie mógł skorzystać z usług takich piłkarzy jak Jerome Boateng i Franck Ribery, natomiast w Arsenalu na pewno nie zobaczymy w akcji Santiego Cazorli, który pauzuje od wielu miesięcy oraz Aarona Ramseya i Lucasa Pereza.
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.