LM: Neapol szykuje się na wybuch, Real chce ugasić wulkan
„Ugasić wulkan” – właśnie taki tytuł na pierwszej stronie dał we wtorek hiszpański dziennik „Marca”. W Madrycie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że Real czeka w Neapolu bardzo trudna przeprawa, a awans Królewskich do ćwierćfinału Ligi Mistrzów wcale nie jest sprawą przesądzoną.
Napoli chce wyrzucić Królewskich za burtę Champions League
Obie drużyny spotkały się ze sobą przed kilkunastoma dniami na Estadio Santiago Bernabeu i chociaż pierwszego gola zdobyli piłkarze Maurizio Sarriego, to jednak później strzelali już tylko i wyłącznie gospodarze, którzy wygrali (3:1) i zapewnili sobie przed rewanżem pokaźną, jednak nie przesądzającą sprawy, zaliczkę. Napoli potrzebuje do awansu wygranej dwoma bramkami i zdaniem wielu komentatorów, nie jest to wcale misja niemożliwa.
Jak słusznie w swoim felietonie zauważył Leszek Orłowski, defensywa Królewskich nie jest ostatnio monolitem, a rywale, nawet ci z niższej półki, potrafią strzelać przeciwko Realowi. „Los Blancos stracili ostatnio dwa gole z Valencią i Villarrealem oraz trzy z Las Palmas – czyli ich gra obronna daleka jest od perfekcji. Rzeczywiście, zanosi się na niezwykle ciekawy mecz” – napisał.
Napoli jest na własnym boisku ekipą zdolną pokonać każdego rywala. Niesieni fanatycznym dopingiem swoich sympatyków, na przypominającym momentami krater mającego wybuchnąć wulkanu Stadio San Paolo, piłkarze Sarriego potrafią być niezwykle groźni i jak zaznaczył sam trener, od razu rzucą się na rywala niczym stado wygłodniałych wilków.
– Cała presja spoczywa na naszym rywalu. To Real jest obecnie najlepszym i najbogatszym klubem na świecie, dlatego musi awansować dalej – powiedział wspomniany Sarri. – To jednak nasi kibice są mistrzami świata i we wtorkowy wieczór zobaczy to cała Europa. Wiem jednak, że nasz przeciwnik nie przestraszy się trybun – dodał.
Przypomnijmy, że Realowi Madryt nigdy nie grało się łatwo na włoskich boiskach. Nie licząc ubiegłorocznego zwycięstwa z Romą, Królewskim nie udało się wcześniej odnieść wygranej na Półwyspie Apenińskim. Taka statystyka nie jest oczywiście na korzyść Hiszpanów, szczególnie w kontekście starcia z tak ofensywnie usposobionym przeciwnikiem.
Mecz w Neapolu będzie na pewno szczególnie śledzony przed Adama Nawałkę, selekcjonera reprezentacji Polski. Do gry od pierwszej minuty jest bowiem awizowany Piotr Zieliński, a na ławce rezerwowych Azzurich usiądzie najpewniej Arkadiusz Milik, który może się pojawić na boisku w roli dżokera.
– Czeka nas bardzo trudna przeprawa. Napoli to zespół, który u siebie przegrywa bardzo rzadko i wiemy, co tam zastaniemy. Jesteśmy jednak gotowi – wyznał Zinedine Zidane. – Wiemy, że przeciwnik nie będzie czekał i od początku spróbuje grać na wysokim poziomie intensywności. Jeśli chce coś osiągnąć, musi strzelić gola – dodał.
Jak wygląda sytuacja kadrowa po obu stronach barykady? W Napoli na drobne problemy zdrowotne uskarża się Dries Mertens, jednak jego występ nie jest zagrożony. Jeśli zaś chodzi o Królewskich, to Zidane na pewno nie będzie mógł skorzystać z usług swojego rodaka – Raphaela Varane’a, a pod sporym znakiem zapytania stanął występ Garetha Bale, który podczas ostatniego treningu przed meczem doznał kontuzji.
gar, PiłkaNożna.pl
***
Wtorek, 7 marca (Stadio San Paolo) SSC NAPOLI – REAL MADRYT (20:45)
Przypuszczalne składy:
Napoli: Pepe Reina – Faouzi Ghoulam, Kalidou Koulibaly, Raul Albiol, Elseid Hysaj – Marek Hamsik, Jorginho, Piotr Zieliński – Lorenzo Insigne, Jose Callejon, Dries Mertens
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.