Manchester
City nie zdołał po raz drugi w tym sezonie pokonać Borussii
Moenchengladbach. W środowym meczu piątej kolejki fazy grupowej
Ligi Mistrzów drużyna prowadzona przez Pepa Guardiolę zremisowała
1:1 na wyjeździe z niemieckim zespołem.
David Silva otworzył wynik środowego spotkania w Moenchengladbach (foto: Ł. Skwiot)
Środowa
potyczka na stadionie Borussia-Park w Moenchengladbach rozpoczęła
się doskonale dla zespołu gospodarzy. W 23. minucie brazylijski
napastnik Raffael mocnym strzałem z odległości około 13 metrów zmusił
do kapitulacji bramkarza Claudio Bravo.
Manchester
City zdołał odpowiedzieć na tego gola tuż przed zejściem do
szatni na przerwę. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy
koronkową akcję The Citizens celnym uderzeniem sfinalizował David
Silva. Asystę przy trafieniu hiszpańskiego pomocnika zanotował
Kevin De Bruyne.
W
pierwszej połowie piłkarze Borussii i Manchesteru City strzelili po
jednym golu, zaś w trakcie drugiej części gry obejrzeli po
czerwonej kartce. Najpierw boisko musiał opuścić zawodnik
gospodarzy: w 51. minucie za faul drugą żółtą kartkę otrzymał
kapitan Źrebaków, Lars Stindl. W ślady pomocnika Borussii
M’Gladbach poszedł kilkanaście minut później Fernandinho.
Brazylijczyk nieprzepisowo zatrzymał kontratak drużyny przeciwnej,
za co również zobaczył drugi tego wieczoru żółty kartonik.
Do
końca tego spotkania wynik nie uległ już zmianie. Uważany za
faworyta Manchester City tylko zremisował z Borussią
Moenchengladbach, jednak taki wynik zapewnił zespołowi Pepa
Guardioli awans do 1/8 finału. Bez względu na rozstrzygnięcia w
ostatniej kolejce, angielska drużyna ukończy tę fazę rozgrywek na
drugim miejscu w tabeli grupy C – za Barceloną.
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.