Manchester City pokonał Borussię Moenchengladbach i zbliżył się do awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Niespodzianka? Ani trochę.
Gabriel Jesus zdobył bramkę, która podwyższyła prowadzenie The Citizens. (fot. Reuters)
Przed pierwszym gwizdkiem arbitra absolutnie wszystko przemawiało na korzyść The Citizens. Podopieczni Pepa Guardioli nie przegrali żadnego z minionych 25 spotkań we wszystkich rozgrywkach. 18 razy z rzędu schodzili z murawy jako zwycięzcy. Ostatnie 3 mecze wyjazdowe w ramach ⅛ finału Ligi Mistrzów? 3 triumfy. Rywalizacje z ekipą z Moenchengladbach na niwie Champions League? 3 wygrane oraz remis.
Borussia przystępowała do potyczki targana emocjami natury pozaboiskowej. Na boisku też nie radziła sobie zresztą najlepiej. Piłkarze Marco Rose nie wygrali żadnego z ostatnich trzech meczów.
Dziś nic nie wskazywało na to, by mieli przełamać niekorzystną passę. Zgodnie z oczekiwaniami, Manchester City przeważał od samego początku. Często znajdował się z piłką w polu karnym rywala, lecz długo nie potrafił tego wykorzystać. A skoro nie dało się wejść z piłką do bramki, spróbował innej drogi. W 29. minucie Joao Cancelo popisał się precyzyjnym dośrodkowaniem z głębi pola, a futbolówkę do siatki uderzeniem głową skierował Bernardo Silva.
3 – Bernardo Silva’s opener was his 35th goal for Manchester City in all competitions, but only his third with a headed finish. Ghosted. pic.twitter.com/JhKlYbw2iH
Ekipa z Niemiec liczyła na kontrataki. W pierwszej połowie wyprowadziła jeden, ale nie zdołała go sfinalizować. W początkowej fazie drugiej części gry wyszła z drugim, ponownie nieskutecznym. Najlepszą okazję na wyrównanie miał Alassane Plea, lecz po jego strzale piętą piłka minęła słupek.
W 65. minucie The Citizens trafili po raz drugi. Cancelo znów zagrał do Silvy, ten zgrał głową do Gabriela Jesusa, a Brazylijczyk wykończył całą sekwencję skutecznym uderzeniem. Jak się później okazało, było to ostatnie trafienie tego wieczoru.
Przed rewanżem na Etihad Stadium Manchester City znajduje się w bardzo komfortowej sytuacji. Jego kapitalna passa trwa. Borussii Moenchengladbach będzie szalenie trudno o odrobienie strat.
Z hukiem spadli z Premier League. To może być ich nowy trener
Burnley nie ma już nawet matematycznych szans na utrzymanie się w Premier League. Do końca sezonu zespół poprowadzi Michael Jackson, który tymczasowo przejął schedę po Scottcie Parkerze. Tymczasem media wskazały menedżera mogącego od przyszłego sezonu na stałe przejąć stery w ekipie The Clarets.