Ależ to było spotkanie! Legia Warszawa stoczyła heroiczny bój z wielkim Realem Madryt, który zakończył się wynikiem (3:3). Wojskowi odrobili w tym meczu dwie bramki straty i przez kilkadziesiąt sekund prowadzili z Królewskimi, jednak ostatecznie wszystko zakończyło się remisem i zdobyciem przez mistrzów Polski pierwszego punktu podczas obecnej edycji Champions League.
Mistrz Polski postawił wielkiemu Realowi Madryt bardzo trudne warunki (foto: G.Wajda)
Tuż po losowaniu grup Ligi Mistrzów, w Warszawie zapanowała prawdziwa euforia. Legia trafiła bowiem na niezwykle atrakcyjnych rywali, w tym na obrońcę trofeum i jeden z najlepszych klubów świata – Real Madryt. Wszyscy ostrzyli sobie zęby na przyjazd Królewskich i można było zakładać, że przy Łazienkowskiej będziemy świadkami wielkiego piłkarskiego święta. Niestety, na Wojskowych nałożona została bardzo sroga kara, która atmosferę święta zamieniła w anturaż bliski stypy… przynajmniej na trybunach, ponieważ na boisku działo się bardzo dużo.
Przypomnijmy, że UEFA zamknęła stadion Legii po burdach do jakich doszło w trakcie meczu z Borussią Dortmund. Mistrz Polski złożył odwołanie od kary europejskiej federacji, jednak ta nie miała litości i podtrzymała sankcję. To oznaczało jedno. Starcie z Królewskimi musiało zostać rozegrane przy pustych trybunach, co w rozgrywkach Champions League nie zdarza się tak często i bardzo mocno odziera te elitarne zawody ze swojej magii.
Jeśli ktoś spodziewał się, że podopieczni Jacka Magiery spróbują zaleźć faworytowi za skórę, ten mógł poczuć sporą niepewność już w momencie ogłoszenia wyjściowych składów. Zinedine Zidane postawił bowiem na zdecydowaną ofensywę i desygnował do gry niemal wszystkie swoje największe gwiazdy. Wystarczy tylko nadmienić, że od pierwszej minuty na boisko wyszli Cristiano Ronaldo, Gareth Bale, Alvaro Morata czy Karim Benzema.
Jak się okazało, na otwarcie wyniku spotkania nie trzeba było czekać zbyt długo. Już bowiem w pierwszej połowie cudownym uderzeniem popisał się Bale, który przymierzy z woleja i trafił idealnie w okienko bramki Arkadiusza Malarza.
Goście przeważali i stwarzali sobie kolejne okazje do zdobycia gola. Jedną z nich wykorzystali w 35. minucie, kiedy to Bale wyłożył piłkę w polu karnym do Benzemy, a ten uderzeniem tuż przy słupku podwyższył prowadzenie Królewskich.
To jednak nie musiało być wszystko, ponieważ Los Blancos mieli jeszcze kilka innych szans strzeleckich. Mocny strzał Benzemy zdołał jednak sparować Malarz, a kilka razy bliski szczęścia był Ronaldo, któremu jednak brakowało skuteczności i zimnej krwi pod bramką przeciwnika.
Wydawało się, że pierwsza połowa zakończy wynikiem 2:0, jednak inny plan mieli piłkarze Legii, a konkretnie Vadisa Odjidji-Ofoe, który popisał się świetną indywidualną akcją i kapitalnym strzałem z dystansu. Keylor Navas wyciągnął się jak długi, ale nie zdołał sięgnąć piłki. Takich goli nie ogląda się zbyt często. Gospodarze zdobyli więc bramkę kontaktową, co pozwoliło im mieć nadzieję, że w drugiej połowie powalczą o coś więcej niż tylko honor.
Futbol raz jeszcze udowodnił, że jest kompletnie nieprzewidywalny, o czym najdobitniej przekonaliśmy się w 58. minucie. Do piłki dopadł wtedy Miroslav Radović, który huknął z całej sił w kierunku dalszego słupka i zmusił Navasa do kolejnej kapitulacji. Nieprawdopodobne! Legia odrobiła dwie bramki straty w meczu z wielkim Realem Madryt.
Co ciekawe, Legia wcale nie zadowoliła się zdobyciem drugiego gola i doprowadzeniem do wyrównania. Nic bardziej mylnego. Piłkarze Magiery poczuli krew i ruszyli do jeszcze bardziej zdecydowanych ataków. Zaskoczony takim obrotem spraw Real musiał cofnąć się na kilka minut do defensywy.
To jednak wciąż nie był koniec emocji przy Łazienkowskiej. W 83. minucie Legia wyprowadziła bowiem szybko kontratak, który świetnym strzałem spoza pola karne wykończył Thibault Moulin. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki. Sensacja!. Legia objęła prowadzenie z Królewskimi.
Niestety, Wojskowi nie nacieszyli się zbyt długo z tego niespodziewanego prowadzenia. Kilkadziesiąt sekund po trafieniu Moulina odpowiedział bowiem Mateo Kovacic i wszystko zaczęło się od początku.
Jak się okazało, więcej goli już w Warszawie nie zobaczyliśmy, ale mistrzom Polski należy się ogromny szacunek za podjęcie walki, szczególnie wtedy, gdy sytuacja wydawała się beznadziejna.
***
W drugim, równolegle toczonym meczu tej grupy Borussia Dortmund pokonała na Signal Iduna Park Sporting Lizbona (1:0). Jedynego gola w tym spotkaniu strzelił już w 12. minucie Adrian Ramos, który wskoczył do podstawowego składu BVB w miejsce najlepszego napastnika drużyny Pierre’a-Emericka Aubameyanga. Gabończyk tuż przed meczem został odsunięty od zespołu decyzją Thomasa Tuchela.
Jak się jednak okazało, Borussia bez swojego bombardiera poradziła sobie ze Sportingiem i dzięki skromnej wygranej zapewniła sobie nie tylko komplet punktów, ale również awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Adrián Ramos, a last minute replacement for Aubameyang tonight, scores a powerful header to give Dortmund the lead. #bvb: pic.twitter.com/NZOCOAPMlb
Gol bramkarza pogrążył Real Madryt i dał awans Benfice! To przejdzie do historii Ligi Mistrzów [WIDEO]
Takiego scenariusza nikt się nie spodziewał. Bramkarz Anatolij Trubin zdobył gola przeciwko Realowi Madryt, który dał awans Benfice do TOP24 Ligi Mistrzów.
Faza ligowa Ligi Mistrzów za nami! Jak wygląda tabela i kto awansował?
Faza ligowa Ligi Mistrzów 2025-26 dobiegła końca. Pierwsze osiem drużyn awansowało do 1/8 finału, szesnaście innych zagra w barażach. Jak prezentuje się klasyfikacja?