LM: Gra koszmarna, ale jest awans. Quo Vadis, Legio?
Czy w europejskich pucharach można grać jeszcze słabiej, niż Legia w pierwszej połowie zeszłotygodniowego meczu w Dublinie? Jak się okazuje, dla polskich zespołów nie ma zadań niewykonalnych. Forma zaprezentowana przez podopiecznych Besnika Hasiego w rewanżu z Dundalk FC nie mieści się w skali piłkarskiej indolencji – pisze w korespondencji ze stadionu Legii Paweł Kapusta, dziennikarz tygodnika Piłka Nożna.
Foto: Łukasz Skwiot
Krótszej i mniej wyboistej drogi do raju mistrz Polski mieć już w przyszłości nie będzie. No, chyba że ktoś w europejskiej centrali wpadnie za jakiś czas na pomysł przyznawania dzikich kart na zachętę. Do Warszawy przyleciała drużyna w teorii tak słaba, że słabszej na tym poziomie walki o Champions League próżno w historii tych rozgrywek szukać. Elektrycy na pół etatu przegrali 0:2 w Dublinie, podobnie miało być przy Łazienkowskiej.
Jeśli ktokolwiek myślał, że w europejskich pucharach nie można grać słabiej, niż Legia w pierwszej połowie zeszłotygodniowego meczu w Dublinie, we wtorkowy wieczór dostał odpowiedź szokującą: można, a jakże. To, co zaprezentowali podopieczni Besnika Hasiego w pierwszych 45 minutach rewanżu nie mieściło się bowiem w skali piłkarskiej indolencji. Brak pomysłu, bicie głową w mur ustawiany przez półamatorski zespół, indywidualne błędy i stracony gol, jaki rzadko traci się w rozgrywkach Centralnej Ligi Juniorów… Wymieniać można długo. Trudno wskazać, może poza Adamem Hlouskiem zawodnika w Legii, który wyróżniałby się in plus. Vadis Odjidja? Niech odpowiedzią na jego grę będą dwie sytuacje z pierwszej części gry – po pierwsze rajd w szóstej minucie, gdy piłkarz gości przebiegł środkiem boiska 50 metrów, a Belg nie potrafił go wytrącić choćby z równowagi. Po drugie – stracony gol. Robert Benson trafił pięknie, ale miał tyle wolnej przestrzeni, że równie dobrze mógłby wylądować tutaj także odrzutowiec. Czyli coś mniej więcej podobnych gabarytów do pomocnika Legii.
Druga połowa nie była w wykonaniu zawodników Legii wcale lepsza, miejscowi sprawiali wrażenie sparaliżowanych ogromną stawką, strach pętał ich nogi, nie potrafili przeprowadzić choć jednej, składnej, mogącej się zakończyć golem akcji. Dopiero w ostatnich minutach Michał Kucharczyk z sobie tylko znaną gracją wykończył jeden z kontrataków. I pomyśleć, że Hasi oszczędzał pierwszy garnitur, w lidze grał drugim rzutem, zbierał tam oklep od Arki Gdynia. Mecz zakończył się wynikiem 1:1, Legia uzyskała awans, ale niesmak pozostał.
Prawd jest kilka. Z jednej strony UEFA nie płaci za walory artystyczne, a skuteczne przeciśnięcie się do fazy grupowej. Oznacza to ni mniej ni więcej, że Legia mimo – nazwijmy to delikatnie – mocno przeciętnej gry w poprzednich rundach kwalifikacyjnych oraz zatrważającej w fazie play-off zgarnie kilkanaście milionów euro za sam udział w fazie grupowej. Z drugiej strony – płakać się chce, że kibice czekający na awans do elitarnej Ligi Mistrzów ponad dwie dekady doświadczyli tego w okolicznościach wyciskających łzy rozpaczy zamiast szczęścia, obserwując okładanie się maczugami irlandzkich półamatorów z najsłabszą Legią od lat. I po wtóre – nie sposób nie zadać pytania, czego chce mistrz Polski szukać na salonach z tak obrzydliwą grą?
Do startu LM zostało kilka tygodni, w teorii jest czas, żeby warszawska ekipa otrząsnęła się z letargu. Ale czy tę Legię na to w ogóle stać?
Gol bramkarza pogrążył Real Madryt i dał awans Benfice! To przejdzie do historii Ligi Mistrzów [WIDEO]
Takiego scenariusza nikt się nie spodziewał. Bramkarz Anatolij Trubin zdobył gola przeciwko Realowi Madryt, który dał awans Benfice do TOP24 Ligi Mistrzów.
Faza ligowa Ligi Mistrzów za nami! Jak wygląda tabela i kto awansował?
Faza ligowa Ligi Mistrzów 2025-26 dobiegła końca. Pierwsze osiem drużyn awansowało do 1/8 finału, szesnaście innych zagra w barażach. Jak prezentuje się klasyfikacja?