Borussia Dortmund zameldowała się w ćwierćfinale Champions League. Wicemistrz Niemiec odrobił straty z pierwszego meczu w Portugalii i pokonując Benficę Lizbona (4:0), awansował do kolejnej rundy. Znakomitą partię rozegrał reprezentant Polski Łukasz Piszczek.
W Dortmundzie mogli po pierwszym meczu 1/8 finału czuć spory niedosyt. Borussia przegrała bowiem w Lizbonie (0:1), pomimo tego, że rozegrała bardzo dobre zawody. Podopieczni Thomasa Tuchela marnowali jednak świetne okazje na potęgę, a prym w tym elemencie wiódł Pierre-Emerick Aubameyang, który nie potrafił nawet wykorzystać rzutu karnego.
Wspomniany szkoleniowiec BVB pomimo porażki był zadowolony z postawy swoich piłkarzy. – Czy zagraliśmy dobrze? Nie sądzę. Uważam, że zagraliśmy znakomicie – powiedział Tuchel. – Niestety, taki właśnie jest futbol. Możesz prezentować się bardzo dobrze na boisku, a i tak przegrywasz. Na szczęście to dwumecz, więc będziemy mieli możliwość odwrócenia losów rywalizacji w rewanżu – dodał.
Trener odniósł się również do kwestii słabszej dyspozycji strzeleckiej swojego najlepszego napastnika, który nieco wcześniej wrócił do klubu po mistrzostwach Czarnego Lądu. – Ewidentnie widać, że po Pucharze Narodów Afryki on nie był sobą. Jego mowa ciała po zmarnowanym rzucie karnym mówiła wszystko. Było widać, że po prostu nie był w stanie go lepiej wykonać – zakończył.
Na Signal Iduna Park nikt nie zamierzał jednak załamywać rąk i w rewanżu postarać się o odrobienie strat. Skromna zaliczka Benfiki oznaczała, że kwestia awansu przed środowym meczem była cały czas otwarta.
Gospodarze od początku ruszyli do zdecydowanych ataków i nie pozwolili swoimi kibicom czekać zbyt długo na pierwszego gola i wyrównanie stanu rywalizacji. Po dobrze rozegranym rzucie rożnym i przedłużeniu piłki przez Christiana Pulisicia, dopadł do niej Aubameyang, który z najbliższej odległości głową pokonał Edersona.
Borussia dominowała na boisku i przez pierwszy kwadrans gościom trudno było opuścić własną połowę. Wicemistrz Niemiec napierał, jednak Benfica po początkowym ciosie, zdołała na nowo postawić swoje zasieki obronne.
Im dalej w mecz, tym gra Portugalczyków stawała się coraz bardziej poukładana. Benfica odgryzła się Borussii groźnymi atakami, czym dała jasny sygnał, że nie zamierza się ograniczać wyłącznie do obrony wyniku i czekania na ewentualną dogrywkę. W 20. minucie doszło do kontrowersyjnej sytuacji, ponieważ Łukasz Piszczek zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym. Sędzia nie dopatrzył się jednak celowości u Polaka i „jedenastki” nie podyktował.
Na początku drugiej połowie BVB ponownie mocniej przycisnęła rywala i w ciągu zaledwie kilkudziesięciu sekund rozstrzygnęła losy rywalizacji. W 59. minucie Piszczek obsłużył świetnym podaniem Pulisicia, a ten ze spokojem pokonał bramkarza rywali. Ci nie zdążyli się pozbierać po stracie drugiego gola, a już Borussia zadała trzeci cios. W 61. minucie kwestię awansu gospodarzy rozstrzygnął Aubameyang.
In the last 28 UEFA matches in which Dortmund have scored first, they have won on 26 occasions and lost just once… #UCLpic.twitter.com/Ih1O4Q8rF2
— Champions League (@ChampionsLeague) 8 marca 2017
Przy komfortowym prowadzeniu i rozbitym rywalu, piłkarze Tuchela nie mieli już większych problemów z dowiezieniem do końca zwycięstwa. Borussia z nawiązką odrobiła straty z Lizbony i będzie walczyć o awans do półfinału Ligi Mistrzów. Swój udział w tym sukcesie miał wspomniany Łukasz Piszczek, który oprócz zapisania na swoim koncie asysty, został również ukarany żółtą kartką.
W samej końcówce Benficę dobił Pierre-Emerick Aubameyang przypieczętował efektowne zwycięstwo swojej drużyny, wykorzystując podanie Erika Durma i zapisując na swoim koncie hat-tricka.
Wynik już do końca nie uległ zmianie i po ostatnim gwizdku kibice w Dortmundzie mogli podnieść ręce do góry w geście triumfu. Borussia rozegrał bardzo dobre zawody i w pełni zasłużenie odprawiła z kwitkiem słabszego przeciwnika.
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.