We wtorkowy wieczór swoją walkę o ćwierćfinał Ligi Mistrzów rozpoczną piłkarze Benfiki Lizbona i Borussii Dortmund. Więcej szans w tej parze daje się drużynie Thomasa Tuchela, która w bardzo dobrym stylu przebrnęła przez rozgrywki grupowe. Wszystko wskazuje na to, że w podstawowym składzie BVB znajdzie się miejsce dla reprezentanta Polski Łukasza Piszczka.
Piłkarzy BVB czeka w Lizbonie bardzo trudna przeprawa (fot. Łukasz Skwiot)
O ile w zapowiedziach podprowadzających do tego dwumeczu więcej szans na awans daje się ekipie z Dortmundu, to tegoroczna forma wicemistrzów Niemiec pozostawia bardzo dużo do życzenia. Borussia rozegrała po zimowej przerwie już pięć spotkań, w których zdołała odnieść zwycięstwa w zaledwie dwóch przypadkach – pokonując Werder Brema (2:1) i RB Lipsk (1:0). Powiewu optymizmu na pewno nie przyniósł miniony weekend, podczas którego piłkarze Tuchela przegrali na wyjeździe z jednym z najsłabszych zespołów w Bundeslidze, a więc Darmstadt (1:2).
Atmosfera na Signal Iduna Park jest daleka od idealnej, a w niemieckich mediach coraz głośniej mówi się o tym, że posada trenera BVB zawisła na włosku. Wspomniany Tuchel od dłuższego czasu znajduje się na cenzurowanym i jeśli do przeciętnych wyników w Bundeslidze dołoży również porażkę z Benficą i odpadnięcie z rozgrywek Champions League, to jego los będzie przesądzony.
Jak w konfrontacji z ostatnimi „popisami” Borussii wygląda forma zawodników z Lizbony? Po dwóch kolejnych porażkach – z Moreirense (1:3) i Vitorią Setubal (0:1), Benfica zdołała wstać z kolan i odniosła dwa zwycięstwa. Nastroje w klubie uległy więc poprawie, a na Estadio da Luz doskonale zdają sobie sprawę ze znaczenia wtorkowego meczu. Jeśli Benfica chce na poważnie myśleć o wyeliminowaniu Borussii, to musi zapewnić sobie zaliczkę na własnym boisku.
– Czeka nas spotkanie z bardzo wymagającym rywalem, który dysponuje sporą siłą w ofensywie – powiedział Rui Vitoria, szkoleniowiec portugalskiej drużyny. – Musimy znaleźć słabe punkty przeciwnika i wykorzystać je na naszą korzyść. Zagramy na sto procent naszych możliwości. Jeśli zaś chodzi o Borussię, to ona także musi być bardzo czuja. W Lizbonie nikomu nie gra się łatwo – zakończył.
Akurat z tym ostatnim stwierdzeniem gracze BVB mogliby się nie zgodzić, ponieważ w tym sezonie już raz mieli oni okazję wybrać się do stolicy Portugalii. W fazie grupowej Ligi Mistrzów Niemcy potykali się ze Sportingiem, który ograli dwukrotnie – 1:0 u siebie i 2:1 właśnie w starciu wyjazdowym.
– Ten dwumecz nie ma faworyta – przyznał Thomas Tuchel podczas oficjalnej konferencji prasowej. – Jesteśmy przygotowani na bardzo ciężką przeprawę, ale wiemy, że będzie nas stać na pokazanie najlepszego futbolu. Musimy bronić z sercem i zaangażowaniem, a atakować z rozmysłem i szybkością. To będzie spotkanie, w którym nie będziemy mieć zbyt dużo czasu i miejsca na boisku – dodał.
Jak wygląda sytuacja kadrowa po obu stronach barykady? W ekipie gospodarzy na pewno nie zobaczymy w akcji takich piłkarzy jak Andrij Zivković i Lisandro Lopez, a w Borussii Dortmund zabraknie Nuriego Sahina, Mario Goetze, Svena Bendera i Sebastiana Rode.
Benfica i Borussia jak do tej pory mierzyły się zaledwie dwukrotnie w historii. Przed pięćdziesięcioma laty obie drużyny spotkały się ze sobą w Pucharze Mistrzów Klubowych i wtedy górą byli piłkarze z Dortmundu, którzy przed własną publicznością wygrali (5:0), a w rewanżu przegrali (1:2).
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.