Benfica
wciąż nie jest pewna awansu do 1/8 finału Ligi Mistrzów. W
środowym spotkaniu piątej kolejki fazy grupowej tych rozgrywek
zespół z Lizbony zremisował 3:3 na wyjeździe Besiktasem Stambuł.
Portugalska drużyna wywalczyła tylko punkt, choć po pierwszej
połowie meczu prowadziła aż 3:0!
Foto: Łukasz Skwiot
Goście
ze stolicy Portugalii postanowili jak najszybciej rozstrzygnąć losy
spotkania w Stambule. Już w dziesiątej minucie 19-letni napastnik
Goncalo Guedes minął bramkarza Besiktasu i posłał piłkę do
siatki, otwierając w ten sposób wynik meczu.
Zaledwie
kwadrans później było już 2:0 dla Benfiki. Eduardo Salvio podał
przed polem karnym do Nelsona Samedo, ten zaś błyskawicznie
odwrócił się w kierunku bramki, po czym oddał znakomity strzał
pod poprzeczkę! W tej sytuacji bramkarz zespołu gospodarzy Hiszpan
Fabri nie miał absolutnie nic do powiedzenia.
W
31. minucie goście świętowali trzeciego gola. Tym razem na listę
strzelców wpisał się środkowy pomocnik Ljubomir Fejsa. Co
ciekawe, zanim Serb posłał piłkę do siatki, piłkarze Benfiki w
jednej akcji aż trzykrotnie trafiali w poprzeczkę lub słupek
bramki Besiktasu!
Wydawało
się, że po tak znakomitej pierwszej połowie już żadna siła nie
odbierze Benfice wygranej, a co za tym idzie awansu do 1/8 finału
Champions League. Tymczasem w Stambule doszło do nieprawdopodobnych
wydarzeń.
W
58. minucie Cenk Tosun celnym strzałem dał Besiktasowi sygnał do
odrabiania strat. Na kolejne gole swoich ulubieńców kibice w
Stambule musieli jednak poczekać do końcowych fragmentów
spotkania.
Gospodarze
złapali kontakt z Benfiką w 83. minucie, kiedy Ricardo Quaresma
wykorzystał rzut karny podyktowany za zagranie ręką przez jednego
z zawodników z Lizbony.
To,
co wydawało się niemożliwe, stało się faktem na minutę przed
końcem regulaminowego czasu gry. Kameruńczyk Vincent Aboubakar
dopadł do piłki zagranej w szesnastkę przez Quaresmę i strzałem
z bliskiej odległości uratował remis drużynie Besiktasu!
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.