Środa z Ligą Mistrzów upłynie nam pod znakiem dwóch szlagierów. Oprócz starcia w Monachium, gdzie miejscowy Bayern zmierzy się z Arsenalem, równie interesuje spotkanie – a kto wie, czy nie bardziej frapujące – zostanie rozegrane w Madrycie. Real podejmie na swoim terenie Napoli i można w ciemno zakładać, że emocji na Estadio Santiago Bernebeu nie zabraknie.
Piotr Zieliński rozegra jeden z najważniejszych meczów w swojej karierze
Oba zespoły prezentują niezwykle ofensywny styl gry, jednak smaczku całej rywalizacji dodaje znakomita forma piłkarzy Napoli, którzy odprawiają z kwitkiem kolejnych rywali, praktycznie w każdym kolejnym meczu dając popis efektownego i efektywnego futbolu. Spory udział w ostatnich zwycięstwach Azzurich miał Piotr Zieliński, który od początku sezonu rośnie jako zawodnik i jest aktualnie zaliczany do pierwszego szeregu najważniejszych postaci na Stado San Paulo.
22-latek wystąpił już podczas trwającej kampanii w 30 spotkaniach, w których strzelił cztery gole i zapisał na swoim koncie sześć asyst. W meczu z Realem Polak powinien się oczywiście znaleźć w podstawowym składzie Napoli, a nie ma chyba lepszego okna wystawowego w świecie piłki nożnej niż właśnie Santiago Bernabeu. To powinno podwójnie zmotywować naszego reprezentanta do dobrej gry, a środowe starcie będzie niejako papierkiem lakmusowym tego, czy Zieliński jest już gotowy na to, by występować na tym absolutnie najwyższym poziomie. My takich wątpliwości oczywiście nie mamy.
Oprócz Zielińskiego, w znakomitej dyspozycji znajdują się również Jose Callejon, dla którego starcie z Królewskimi będzie miało dość sentymentalne znaczenie czy Dries Mertens, który zdobywa w ostatnich tygodniach gola za golem. W kadrze Napoli znalazło się miejsce dla wracającego po kontuzji Arkadiusza Milika, jednak jest wątpliwe, by Maurizio Sarri postawił na niego od pierwszej minuty. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest wejście Polaka na boisko z ławki rezerwowych.
– Będziemy cierpieć na boisku, ale nie zamierzam się godzić na to, by moi zawodnicy wyszli na ten mecz ze strachem i bojaźnią – stwierdził wspomniany Sarri podczas wtorkowej konferencji. – Będziemy chcieli pokazać na murawie szaleństwo, a więc spróbujemy zaprezentować nasz futbol – dodał.
Szkoleniowiec Napoli nie obawia się rzucenia Królewskim wyzwania i podjęcia w Madrycie otwartego boju. – Chcemy się sprawdzić na tle tak mocnego przeciwnika. Zobaczymy, w którym miejscu się znajdujemy, a jeśli przegramy, to będziemy wiedzieli, że pokonał nas zespół z absolutnego topu. Ten mecz będzie czymś pięknym – zakończył.
Starcie Reali z Napoli faktycznie zapowiada się niezwykle smakowicie, szczególnie jeśli spojrzymy na skuteczność obu zespołów i ich znakomite passy. Królewscy są bowiem niepokonani w Lidze Mistrzów od dziesięciu spotkań (najbliżej ich ogrania była Legia Warszawa), natomiast Napoli – licząc wszystkie rozgrywki – nie przegrało w delegacji od siedmiu meczów. Czy czyjaś seria zakończy się w środowy wieczór?
W Madrycie zdają sobie sprawę z klasy rywala i wiedzą, że Azzurich postawią poprzeczkę bardzo wysoko. Dlatego też Zinedine Zidane nie wychodzi zbyt daleko w przyszłość. – Finał? – zdumiał się Francuz jednym z pytań podczas konferencji. – Nie myślimy o tym. Czekają nas dwa bardzo ciężkie mecz i na nich się skupiamy. Chcemy oczywiście grać jak najdłużej w tych rozgrywkach, ale wszystko zamierzamy robić krok po kroku – dodał.
gar, PiłkaNożna.pl
***
Środa, 15 lutego (Santiego Bernabeu) REAL MADRYT – SSC NAPOLI (20:45)
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.