Niespodzianki nie było, choć nie obyło się bez trudności. Liverpol skromnie pokonał 1:0 ostatnie w tabeli Burnley.
Miało być szybkie, łatwe i przyjemne zwycięstwo. W końcu trudno żeby było inaczej, skoro wicelider Premier League mierzy się z głównym kandydatem do spadku. Tyle teoria. W praktyce bowiem skazywany na pożarcie outsider tanio skóry nie sprzedał.
Losy meczu zadecydowały się w 40. minucie. Trent Alexander-Arnold dośrodkował z rzutu rożnego w kierunku pola karnego, gdzie najlepiej w niemałym zamieszaniu odnalazł się Fabinho, który z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki.
Ostatecznie jednobramkowe prowadzenie okazało się dla Liverpoolu wystarczające w celu uzyskania kompletu punktów. Choć niewiele brakowało, a Burnley doprowadziło do remisu, lecz m.in. Wout Weghorst nie popisał się skutecznością pod bramką.
Salah już się pożegnał? Słodko-gorzki triumf Liverpoolu
Liverpool pokonał Crystal Palace 3:1 i awansował na 4. miejsce w ligowej tabeli Premier League. Niewykluczone, że był to ostatni mecz Mohameda Salaha w The Reds.
To tam powędruje Bernardo Silva? Agent zaoferował zawodnika gigantowi
Portugalczyk po wygaśnięciu kontraktu opuści Manchester City i od lipca stanie się wolnym zawodnikiem. Jedną z opcji dla pomocnika mogą być przenosiny do Realu Madryt.