Tydzień temu piłkarze RB Lipsk stracili punkty z niżej notowanym rywalem. W niedzielne popołudnie popularne Byki nie pozwoliły już sobie na kolejną wpadkę, wysoko wygrywając w delegacji z Mainz (5:0).
Piłkarze z Lipska nie dali rywalowi żadnych szans (fot. Reuters)
Podopieczni Julian Nagelsmanna znali wyniki innych drużyn z czołówki i wiedzieli, że musza wygrać, jeśli chcą pozostać w grze nie tylko o mistrzostwo kraju, ale także o miejsce w kolejnej edycji Champions League.
Tak jak można było się spodziewać, goście od początku przejęli kontrolę nad przebiegiem wydarzeń na bosku, potrzebując zaledwie jedenastu minut, by wyjść na prowadzenie. Po dobrym podaniu ze skrzydła Konrad Laimera, na wysokości zadania stanął Timo Werner, który znalazł się pod bramką rywala kompletnie niepilnowany i mierzonym strzałem napoczął Mainz.
Dla niemieckiego napastnika było to szczególne trafienie, ponieważ dzięki niemu ustanowił on swój osobisty rekord goli zdobytych w jednym sezonie Bundesligi. Werner mógł się w tamtej chwili pochwalić strzeleniem 22 bramek w Bundeslidze, co oznaczało także, że nie złożył jeszcze broni w pościgu za Robertem Lewandowskim (27 trafień) i walce o koronę króla strzelców.
Lipsk był w niedzielne popołudnie usposobiony niezwykle ofensywnie i można było w ciemno zakładać, że to wcale nie będzie koniec strzelania w Moguncji. Jeszcze w pierwszej połowie kolejne trafienia dołożyli Yussuf Poulsen oraz Marcel Sabitzer i było jasne, że Byki wzięły rywala na rogi.
Czy przy trzech bramkach przewagi goście zwolnili tempo? Nic z tego! Piłkarze RB Lipsk byli cały czas głodni kolejnych goli, a zdecydowanie największy apetyt miał Timo Werner, który dostrzegł, że jest to taki mecz, w którym może wymiernie zmniejszyć dystans do wspomnianego Lewandowskiego. Udało się już w 48. minucie, kiedy to Niemiec jedynie dołożył nogę i uderzeniem z najbliższej odległości wykończył kombinacyjną akcję swojej drużyny.
Wernerowi wciąż jednak było i na kwadrans przed końcem meczu skompletował on hat-tricka. Napastnik RB Lipsk otrzymał długie podanie od Poulsena i widząc wychodzące bramkarza zdecydował się posłać piłkę nad nim. Efekt? Trzeci gol Niemca, a piąty dla Byków, które urządziły sobie w Moguncji prawdziwy trening strzelecki.
Dzięki wygranej goście wrócili na trzecie miejsce w ligowej tabeli, wyprzedzając Bayer Leverkusen i Borussię M’Gladbach. Przed ekipą z Lipska znajdują się tylko Borussia Dortmund (strata trzech punktów) i Bayern Monachium (siedem oczek straty).
Niedzielny mecz to jasny sygnał, że walka o mistrzostwo Niemiec, awans do Champions League, a także koronę króla strzelców Bundesligi będzie trwała do ostatniej kolejki.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.