Przegrywając na własnym terenie z Lorient, zawodnicy Paris Saint-Germain zaczęli nowy sezon Ligue 1 od wpadki. Przebudowana latem za ponad 80 milionów euro drużyna, nie potrafiła zdobyć chociażby punktu z przeciętną i mocno osłabioną w tym mercato drużyną z Bretanii. Kolektywna gra podopiecznych Christiana Gourcuffa okazała się lepsza i skuteczniejsza od indywidualności PSG.
W sobotni wieczór uwaga większości miłośników francuskiej piłki była skierowana na Parc Des Princes, gdzie stołeczny PSG inaugurował sezon w meczu przeciwko FC Lorient. Przed spotkaniem nikt nie przewidywał, iż nafaszerowana gwiazdami drużyna ze stolicy Francji już w pierwszym spotkaniu popełni faux pas. Od czasu, kiedy klub wpadł w ręce inwestorów z Kataru, oczekiwania wokół PSG wzrastały z dnia na dzień. Nic dziwnego, skoro w przeciągu kilku tygodni nowe władze wydały ponad 80 milionów euro na same transfery. Jednak nawet petrodolary nie potrafiły zapewnić czasu, którego ostatnio paryżanom najbardziej brakuje. Większość nowych piłkarzy, którzy zostali sprowadzeni w trakcie letniego mercato dołączyli do drużyny raptem dwa tygodnie przed rozpoczęciem sezonu, kiedy przygotowania do niego wkraczały w końcową fazę.
Brak zgrania był mocno widoczny u podopiecznych trenera Kombouaré, który w sobotni wieczór zdecydował się wystawić pięciu nowych zawodników w wyjściowym składzie (ponad 40% jedenastki). Kolektywna i solidarna gra drużyny z Lorient okazała się zabójcza dla indywidualności Paris Saint-Germain. Prowadzona przez Chrisitana Gourcuffa drużyna udowodniła, iż na boisku nie liczą się miliony wydawane w trakcie okresu transferowego. FC Lorient, które jak co roku straciło latem swoich najlepszych zawodników pokazało lepszy i skuteczniejszy futbol, a brak Morela, Amalfitano i Gameiro praktycznie nie był odczuwalny. Przy kolektywnej i solidarnej grze zespołu z Bretanii, paryska linia pomocy zupełnie nie potrafiła zdominować środka pola. Co więcej, ofensywna siła PSG z Jérémy Menezem na czele zawiodła na całej linii. Sprowadzony z AS Roma pomocnik reprezentacji Trójkolorowych został nawet wygwizdany przez publiczność Parc des Princes, gdy schodził z boiska w 71 minucie.
Pewne jest zatem, iż Kombouaré i jego podopieczni mogą potrzebować znacznie więcej czasu na zgranie i znalezienie optymalnego schematu gry. Co więcej, po sprowadzeniu Javiera Pastore, który kilka godzin przed spotkaniem z Lorient podpisał kontrakt z PSG, skład i ustawienie drużyny może ulec kolejnym zmianom. Paris Saint-Germain z Argentyńczykiem w składzie, będzie prawdopodobnie występowało w systemie 4-2-3-1 tak, aby w roli rozgrywającego grał właśnie popularny „El Flaco”. Te kolejne zmiany mogą zatem wydłużyć proces aklimatyzacji drużyny, a punkty stracone na starcie mogą drogo kosztować pod koniec sezonu. Co dla klubu z mistrzowskimi ambicjami, jest niedopuszczalne.
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.
Rekord frekwencji. Tylu kibiców przyszło na mecz Chicago Fire
W nocy ze środy na czwartek Chicago Fire Roberta Lewandowskiego podzieliło się punktami z Interem Miami. Spotkanie, które reklamowane było jako starcie kapitana reprezentacji Polski z Leo Messim, przyciągnęło na Soldier Field ponad 63 tysiące widzów.