Bayern Monachium już na inaugurację nowego sezonu Bundesligi dał znać rywalom, że łatwo w meczach z nim mieć nie będą. Monachijczycy rozgromili u siebie Werder Brema, a trzy razy na listę strzelców wpisał się Robert Lewandowski!
Robert Lewandowski nie daje o sobie zapomnieć (foto: Łukasz Skwiot)
Długo przyszło kibicom Bayernu czekać na start rozgrywek. Przedsmakiem był mecz o Superpuchar Niemiec oraz spotkanie 1/32 finału DFB-Pokal. W pierwszym piłkarze Carlo Ancelottiego poradzili sobie z Borussią Dortmund (2:0), natomiast w drugim nie dali najmniejszych szans Carl Zeiss Jena (5:0). 19 sierpnia ze znakomitej strony pokazał się Lewandowski, który ustrzelił hattricka i zaliczył asystę.
W Bundeslidze ekipa z Monachium jest zdecydowanym faworytem do ostatecznego triumfu. Wzmocnieni Matsem Hummelsem czy Renato Sanchesem Bawarczycy w pierwszej kolejce podejmowali Werder Brema. Po części oficjalnej oraz minucie ciszy ku czci ofiar trzęsienia ziemi we Włoszech spotkanie się rozpoczęło.
Dla nikogo nie mogło być zaskoczeniem, że monachijczycy od początku mieli przygniatającą wręcz przewagę. Na bramkowy skutek nie trzeba było długo czekać. Już w 9. minucie wybita z pola karnego Werderu piłka trafiła na nogę Xabiego Alonso, a ten sieknął z powietrza nie do obrony.
Kilka chwil później z gola mógł się cieszyć także Lewandowski. Polski snajper dostał znakomite podanie od Francka Ribery’ego i po podbiegnięciu w kierunku golkipera bremeńczyków pewnie podwyższył prowadzenie Bayernu. 28-latek do końca pierwszej połowy miał jeszcze dwie dobre okazje do wpisania się na listę strzelców, ale sztuka ta ponownie mu się nie udała.
Po zmianie stron Lewandowski odbił sobie niepowodzenia. Już w 46. minucie Polak otrzymał dośrodkowanie od Thomasa Muellera i wyciągniętą wysoko nogą strzelił na 3:0! Przewaga Bayernu była po prostu bezdyskusyjna. Ostatecznie piątkowy mecz zakończył się pogromem 6:0, a Lewy kwadrans przed końcem skompletował hattricka, wykorzystując rzut karny.
Kacper Potulski to jeden z młodych Polaków wzbudzających w ostatnim czasie największe emocje. 18-latek przebojem wdarł się do pierwszej drużyny Mainz, zbierając dobre recenzje.