W najnowszym, świątecznym wydaniu tygodnika „Piłka Nożna” Adam Godlewski rozmawia z Robertem Lewandowskim, gwiazdą Borussii Dortmund. Tematyka? Różnorodna – od robienia zakupów, poprzez dietę, Złotą Piłkę aż po Ligę Mistrzów i niemoc strzelecką w reprezentacji. Poniżej fragment, całość rozmowy natomiast w najnowszej „Piłce Nożnej”, zachęcamy do odwiedzenia kiosku!
(…)
Rozumiem zatem, że pańska dieta, podobnie jak w przypadku słynnego tenisisty Novaka Djokovicia, odegrała istotną rolę w wypracowywaniu formy, co zaprocentowało nominacją do Złotej Piłki przyznawanej przez FIFA wspólnie z prestiżowym magazynem „France Football”. Ile to dla pana znaczy? To nie jest tak, że czekałem na tę nominację, albo w ogóle o niej myślałem. Przeciwnie, nigdy nie zastanawiałem się nad taką możliwością, i pewnie także dlatego poczułem się ogromnie wyróżniony. To była niespodzianka, ale przyjemna i motywująca. Nabrałem apetytu na wysokie miejsce w plebiscycie „France Football”, a jeśli udałoby się jeszcze uplasować w tym roku w czołówce, to w przyszłym – chciałbym znaleźć się jeszcze wyżej. A kiedyś wygrać, bo ja zawsze chciałem być najlepszy, jak tylko się da.
Już wiadomo, że w pierwszej trójce pan się nie znajdzie, bo miejsca na podium obsadzili Leo Messi, Cristiano Ronaldo i Franck Ribery. Co ma pan zatem na myśli, mówiąc czołówka – drugą trójkę, w towarzystwie na przykład Neymara i Zlatana Ibrahimovicia? Byłoby fajnie, gdyby klasyfikacja w szerokiej czołówce właśnie tak się przedstawiała. Taka pozycja odpowiadałaby moim aspiracjom, a i na sąsiedztwo nie mógłbym narzekać.
Jednym z elektorów był Kuba Błaszczykowski, który głosował jako kapitan reprezentacji Polski. Wiedział pan, że wskazał pana w trójce najlepszych na świecie? Nie, nie wiedziałem o tym. Jakoś nie skupiłem się na momencie głosowania, wspominałem już zresztą, że w ogóle nie zaprzątałem sobie głowy klasyfikacją Złotej Piłki, dopóki nie ogłoszono nominacji, a i Kuba nie chwalił się, że już wziął udział w zabawie. (ze śmiechem) Może lepiej, że tak to się potoczyło, przynajmniej nie wywierałem na niego żadnej presji. Nawet nieświadomie.
(…)
Rozmawiał ADAM GODLEWSKI
Cały wywiad w świątecznym wydaniu tygodnika Piłka Nożna! Już w kioskach!