Robert Lewandowski potwierdził udział w gali Złotej Piłki – poinformował na Twitterze Marek Szkolnikowski, dyrektor TVP Sport. Co to może oznaczać dla kapitana reprezentacji Polski?
Zaproszenie na poniedziałkową ceremonię otrzymali wszyscy nominowani, jak zawsze. Najskuteczniejszy zawodnik Europy do tej pory nie przyjeżdżał na gale organizowane przez „France Football”, mimo że w ostatnich latach był regularnie nominowany do zwycięstwa. Nawet kiedy zajmował czwarte miejsce za 2015 rok, nie stawił się na rozdaniu nagród.
Tym razem na gali mają pojawić się wszyscy z nominowanych, o czym poinformował jeden ze sponsorów Złotej Piłki. Rok temu na ceremonii nie był obecny na przykład Cristiano Ronaldo, który nie wygrał plebiscytu i zdecydował, że nie uda się do Francji, aby zobaczyć jak nagrodę odbierał LukaModrić.
Pojawiały się głosy, że obecność Lewego jest związana z tym, że trafi po prostu do jedenastki roku i otrzyma pamiątkową nagrodę. „France Football” nie wybiera jedenastki roku, jak to ma miejsce w przypadku plebiscytu i gali organizowanej przez FIFA, która odbyła się we wrześniu. Polaka w zestawieniu zabrakło.
Teraz wszystko wskazuje na to, że Lewandowski może namieszać w plebiscycie. Pytanie tylko, co to oznacza „namieszać”? Polak jest w tak znakomitej dyspozycji, że może spokojnie powinien trafić do piątki u każdego elektora, czyli będzie ciułał punkty. Jaki to przyniesie rezultat? Wydaje się, że pobicie czwartego miejsca z 2015 roku jest jak najbardziej realne.
Mamy potwierdzenie od organizatorów Złotej Piłki, że na gali obecny będzie Robert Lewandowski @lewy_official@sport_tvppl wnioski wyciągnijcie sami
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.