Lewandowski: Juventus będzie czekał na swoje szanse
Bayern Monachium będzie faworytem spotkania z Juventusem, jednak Robert Lewandowski dobrze wie, że to wcale nie będzie łatwe starcie. Obie drużyny spotkają się ze sobą już w środowy wieczór w rewanżowym meczu 1/8 finału Champions League.
Lewandowski spodziewa się trudnej przeprawy (foto: G.Wajda)
Przypomnijmy, że podczas spotkania w Turynie padł wynik remisowy (2:2). Bayern prowadził co prawda dwoma golami, jednak Juventus walczył do końca i ostatecznie odrobił straty.
– Myślę, że Juventus będzie się starał grać tak samo jak w pierwszym meczu. – powiedział Lewandowski, którego cytuje serwis „Goal.com”. – Zagrają defensywnie, cierpliwie i będą czekać na swoje szanse – dodał.
– Dla nas, idealnym rozwiązaniem byłoby szybkie otworzenie wyniku, dołożenie drugiego gola. Wtedy rywal musiałby się otworzyć, zaryzykować i mielibyśmy szansę na strzelenie kolejnych bramek. Tak, to byłby najlepszy scenariusz (śmiech) – kontynuował napastnik Bayernu.
Lewandowski zdaje sobie sprawę z tego, że Włosi na pewno nie przyjadą do Monachium na wycieczkę. – Łatwo nie będzie. Najważniejsze, że udało nam się zdobyć dwa gole w Turynie. To pokazało, że kiedy jesteśmy mocno skupieni, szczególne w defensywie, to możemy sprawić rywalom spore problemy – zakończył.
Polski napastnik jest aktualnie drugi w klasyfikacji najlepszych strzelców Ligi Mistrzów w sezonie 2015-16. „Lewy” ma na swoim koncie siedem trafień i ustępuje miejsca jedynie Cristiano Ronaldo – 13 goli.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.