Robert Lewandowski dopiero co pobił słynny rekord zmarłego niedawno Gerda Muellera, a już czai się na kolejny. Do pełni szczęście „RL9” zostały tylko trzy mecze.
Lewandowski nie zwalnia tempa i chce pobijać kolejne rekordy. (fot. Reuters)
Przypomnijmy, w zeszłym sezonie Bundesligi Lewandowski dokonał niemożliwego, bowiem strzelił aż 41 goli w lidze, bijąc tym samym niepobity przez blisko pół wieku rekord Gerda Muellera, który w sezonie 1971/72 wpisał się na listę strzelców 40 razy w spotkaniach ligowych.
Tym samym Polak zapisał się złotymi zgłoskami w historii futbolu. Ale bynajmniej nie zamierza na tym poprzestawać. Nic z tych rzeczy. „Lewy” jest blisko pobicia kolejnego rekordu Muellera, tym razem jeśli chodzi o liczbę meczów z rzędu ze strzelonym przynajmniej jednym trafieniem.
Kapitan reprezentacji Polski notuje serię czternastu spotkań z rzędu, w których wpisał się na listę strzelców co najmniej raz. Jego imponująca passa zaczęła się w połowie lutego w meczu przeciwko Arminii Bielefeld, a w kolejnych trzynastu potyczkach, jakie rozegrał w barwach Bayernu, zawsze minimum raz pakował piłkę do siatki.
Rekord pod tym względem należy do wspomnianego już Gerda Muellera, który w sezonie 1969/70 zanotował szesnaście meczów z rzędu ze strzelonym przynajmniej jednym golem. Żaden inny piłkarz w historii niemieckiej piłki nie może pochwalić się podobnym wyczynem. Lewandowskiemu brakuje do tego tylko trzech kolejnym spotkań z bramką na koncie.
Der Klassiker na remis. Zmarnowany karny i kontuzje zatrzymały Bayern
Bayern Monachium zremisował 2:2 z Borussią Dortmund. Pomimo przewagi Bawarczyków Borussii z pomocą szczęścia udało się zremisować i utrzymać równy z Bayernem poziom w tabeli.
Zdobywca Złotej Piłki zmarnował karnego. Piłka wylądowała na poprzeczce [WIDEO]
Bayern Monachium przy prowadzeniu 1:0 z Borussią Dortmund dostali rzut karny. Jedenastki nie wykorzystał uznany ostatnio za najlepszego piłkarza ostatniego sezonu Harry Kane.
Nadszedł czas na pierwszy w tym sezonie Bundesligi Der Klassiker. Starcie budzi tym większe emocje, że Bayern i Borussia są na szczycie ligowej tabeli mając tyle samo punktów.