Lech Poznań ograł w czwartek przed własną publicznością Nomme Kalju 3:0, dzięki czemu awansował do kolejnej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy. Zawodnicy Lecha, mimo awansu, nie przesadzali po ostatnim gwizdku z radością. Ot, wykonali plan, który po pierwszym meczu delikatnie się chwiał.
– W pierwszej połowie zagraliśmy zdecydowanie lepiej niż w drugiej. Strzeliliśmy dwie bramki, a mogliśmy jeszcze więcej, bo sytuacji nie brakowało. Dwubramkowe prowadzenie chyba zbytnio nas uspokoiło i w drugiej odsłonie długo nie mogliśmy strzelić kolejnej bramki. Udało się dopiero w końcówce, ale najważniejsze, że gramy dalej – powiedział Szymon Pawłowski.
– W pierwszej połowie zagraliśmy super. Nie pozwoliliśmy rywalowi praktycznie na nic i Kalju rzadko gościło na naszej połowie. W drugiej, nie wiadomo dlaczego, było inaczej. Gdy wynik jest na styku, to zawsze jest nerwowo, ale Estończycy nie zdołali oddać żadnego groźnego strzału. Wynik jest jednak najważniejszy, a ten wygląda okazale – dodał natomiast Tomasz Kędziora, który zdobył w tym meczu gola.
Liga Europy nie dla Polaka. FC Porto podjęło decyzję
Oskar Pietuszewski zaliczył znakomite wejście do FC Porto. Nie wystarczyło to jednak, aby 17-letni skrzydłowy został zgłoszony do wiosennej części rywalizacji w Lidze Europy.