Piłkarze w lidze niemieckiej nie mają ani chwili na złapanie głębszego oddechu. Dopiero co w środku tygodnia oglądaliśmy ich w akcji podczas czwartej kolejki, a już czekają nas emocje związane z piątą rundą spotkań. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na, to że faworyci do mistrzowskiego tytułu – Bayern Monachium i Borussia Dortmund nie będą mieć problemów z dopisaniem na swoje konto kompletu punktów.
Piłkarze Bayernu wypatrują kolejnego przeciwnika do ogrania (foto: Ł.Skwiot)
Wspomnieni potentaci zagrają podczas tej kolejki z dość łatwymi rywalami i wydaje się, że nie będziemy w ich spotkaniach świadkami niespodzianek. Borussia już w piątkowy wieczór zmierzy się z Freiburgiem i jeśli utrzyma formę z poprzednich meczów, to bramkarz rywali może się szykować na 90 minut pełne pracy.
Przypomnimy, że podopieczni Thomasa Tuchela w ostatnich dniach nie zostawiali swoim przeciwnikom żadnych złudzeń. Pierwsza na uderzenie wystawiła się Legia Warszawa, która została przy Łazienkowskiej rozbita aż (6:0). Następnie BVB rozegrała dwa spotkania ligowe: z Darmstadt (6:0) oraz Wolfsburgiem (5:1) i raz jeszcze udowodniła, że może konkurować z Bayernem o zwycięstwo w lidze. Freiburg plasuje się na razie w środku stawki, a każdy inny wynik niż przegrana na Signal Iduna Park będzie dla gości sukcesem.
Równie łatwe zadanie czeka zawodników Carlo Ancelottiego. Bayern po raz ostatni przegrał z HSV w Bundeslidze we wrześniu 2009 roku, a biorąc pod uwagę potencjał i obecną formę obu drużyn – trudno wierzyć, by ta passa miała zostać przerwana. Bawarczycy od początku rozgrywek spisują się bardzo dobrze i z czterema wygranymi na koncie zajmują pierwsze miejsce w ligowej tabeli.
Spory udział w znakomitych wynikach Bayernu ma Robert Lewandowski, który zdobył w dotychczasowych spotkaniach Bundesligi aż pięć goli i zapisał na swoim koncie jedną asystę. Podczas starcia z Herthą Berlin w środku tygodnia „Lewy” nie dołożył na swoje konto kolejnej bramki i dlatego można się spodziewać, że będzie chciał szybko wrócić do seryjnego strzelania. Polski napastnik jest rzecz jasna awizowany do gry w podstawowym składzie.
Zdecydowanie ciekawiej prezentuje się sytuacja w dolnej części tabeli. Ze szczególną uwagą będziemy przyglądać się występom graczy Schalke 04 i Werderu Brema, którzy w dotychczasowych kolejkach nie zdołali wywalczyć jeszcze ani jednego punktu. Te zasłużone dla niemieckiej piłki drużyny przegrały po cztery mecze, co w przypadku bremeńczyków zakończyło się zwolnieniem trenera Wiktora Skripnika.
W obu przypadkach o przełamanie nie będzie łatwo. Werder zagra bowiem z podrażnionym Wolfsburgiem i nie ma większego znaczenia, że podejmie Wilki przed własną publicznością. Ekipa z Bremy prezentuje się bowiem katastrofalnie, szczególnie w formacji obronnej, która jest w obecnym sezonie dziurawa niczym sito.
Jeśli zaś chodzi o Schalke, to Die Knappen zmierzą się w delegacji z Hoffenheim. Wieśniacy nie przegrali jeszcze podczas obecnej kampanii ani jednego meczu, jednak żadnego także nie wygrali i z czterema remisami na koncie zajmują miejsce w środku stawki.
Gestern ein bisschen durchgeschnauft? Kraft getankt? Top Heute geht es weiter mit MD5 in der #Bundesliga. Diese 9 Duelle stehen an! pic.twitter.com/33C4oibdHM
Kacper Potulski to jeden z młodych Polaków wzbudzających w ostatnim czasie największe emocje. 18-latek przebojem wdarł się do pierwszej drużyny Mainz, zbierając dobre recenzje.