– Uważam, że przez większość meczu graliśmy dobrze jako zespół. Trzymaliśmy się razem, graliśmy skutecznie pressingiem. I dopiero w ostatnim kwadransie, gdy pojawiło się zmęczenie, dopuściliśmy rywali do jednej, dwóch okazji – mówił po środowym meczu w Rydze Michael Lamey.
Dla Holendra był to oficjalny debiut w barwach Wisły. Tym bardziej udany, że po jego groźnym dośrodkowaniu obrońca Skonto skierował piłkę do własnej siatki. – Cieszę się z takiego debiutu. Mocno trenowaliśmy nad wzajemnym zrozumieniem na boisku i sądzę, że wygląda to coraz lepiej – oceniał nowy wiślak.
Wynik 1:0, choć korzystny dla krakowskiej drużyny, pozostawia pewien niedosyt. Lamey ma jednak na to swoje zdanie. – Skonto momentami grało jedenastoma zawodnikami w obrębie własnego pola karnego, więc zdobywanie kolejnych bramek nie było proste. Wyjazdowe 1:0 to dobry rezultat.
Presja na zawodnikach Widzewa jest tak potężna, że nie tylko nie mieli prawa ograć będącego daleko od swej najlepszej dyspozycji GKS-u, ale będą mieli problem ograć kogokolwiek. Co gorsza, nakłada ją na nich również trener, który w pierwszej kolejności powinien spróbować ją zdjąć.
Fatalna pomyłka Rodado! Tak piłkarz Wisły zmarnował karnego
Angel Rodado przestrzelił rzut karny. Jedenastka była podyktowana po faulu na Jakubie Krzyżanowskim. W przypadku zdobycia gola Wisła mogła jeszcze walczyć o zdobycz punktową w Poznaniu.