Cezary Kulesza udzielił pierwszego wywiadu po odpadnięciu Polaków z mundialu. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej rozmawiał z Sebastianem Staszewskim.
Kulesza odniósł się do palących tematów.
W trakcie rozmowy poruszono temat przyszłości Czesława Michniewicza na stanowisku selekcjonera. Prezes PZPN przyznał nie enigmatycznie, że decyzja w sprawie trenera zapadnie niedługo.
– Selekcjoner podsumował mundial, przeanalizował swoją pracę, opowiedział o wnioskach po Katarze. Jednocześnie każdy z obecnych na sali mógł zadać mu pytanie albo wygłosić swoje zdanie. Każdego wysłuchałem. I wkrótce ogłoszę co zdecydowałem – powiedział Kulesza.
Kulesza ujawnił, że wbrew medialnym doniesieniom nie kontaktował się ani z Maciejem Skorżą, ani zagranicznymi trenerami.
– Nie zamierzam się tym wszystkim zachwycać, ale i nie zamierzam się pastwić nad kimkolwiek. Fakty są takie, że Michniewicz zadanie zrealizował. Cieszy mnie ten historyczny sukces. To był cel, jaki sobie postawiliśmy. I nie będę ukrywał, że jako prezes PZPN jestem z tego powodu szczęśliwy. Ale to już było. Przed nami kolejne wyzwania. Musimy patrzeć na następny mundial, który będzie za trzy i pół roku, wcześniej mamy też mistrzostwa Europy w Niemczech, które stoją za rogiem. Dziś to jest dla mnie kluczowe – stwierdził Kulesza.
Sternik PZPN przyznał, że nie wiedział o rządowej premii dla piłkarzy.
– Do tej pory ustalałem z naszymi kadrowiczami różne kwestie finansowe i nigdy, ale to nigdy, nie było z tym problemu. Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że nasi piłkarze nie grają w reprezentacji dla kasy. Jasne, są świadomi swojej wartości i potrafią twardo negocjować, ale w trakcie tych rozmów nie było żadnych nieprzyjemności. Wręcz przeciwnie. Dlatego te dyskusje o pieniądzach po meczu z Argentyną mnie zaskoczyły – podsumował prezes PZPN.
A propos kasy „Super Express” doniósł, że pensja nowego selekcjonera może wynosić 2,5 miliona euro.