Pierwsze z dwóch zaplanowanych na środę spotkań Premier League zakończyło się podziałem punktów. Burnley zremisował na swoim terenie z Fulham (1:1).
Wygrana na Goodison Park sprawiła, że w sercach piłkarzy i kibiców Fulham ponownie zatliła się nadzieje na utrzymanie w elicie. Fulham gra ostatnio bardzo dobrze, a chociaż rzadko przegrywa, to zdecydowanie zbyt często remisuje. Nic więc dziwnego, że Scott Parker i jego podopieczni chcieli wywalczyć na terenie Burnley pełną pulę.
Gospodarze również mają się czym pochwalić, ponieważ dopiero co udało się im odnieść gładkie wyjazdowe zwycięstwo nad Crystal Palace. Wysoka wygrana na pewno poprawiła atmosferę w Burnley i to właśnie drużyna Sheana Dyche’a była uważana za faworyta przed pierwszym gwizdkiem.
Na otwarcie wyniku na Turf More trzeba było czekać do drugiej połowy. Na pierwszą należy spuścić kurtynę milczenia, ponieważ działo się w niej niewiele.
Jak się jednak okazało, po zmianie stron emocji było już zdecydowanie więcej. W 49. minucie bramkę dla Fulham zdobył Ola Aina, jednak radość gości nie trwała zbyt długo. Kilka chwil później w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Ashley Barnes i cała zabawa zaczęła się od nowa.
The Blues ogłaszają nowy nabytek! Czy będzie drugim Ronaldo?
Geovany Quenda został nowym graczem Chelsea. To młoda perełka portugalskiego futbolu, który podobnie jak CR7 przechodzi ze Sportingu do Premier League. 19-latek nie kryje zadowolenia ze swojego nowego pracodawcy.